P A R A F I A L N A   P I E L G R Z Y M K A   D O   L O U R D E S
07.10  -  10.10.2024







Wileńska perła ukryta przed światem..


*

Choć w Wilnie byliśmy zaledwie kilka dni, zdążyliśmy tu odkryć coś niebywałego – to ślad przyszłej świętej..


*

Siostra Wanda Boniszewska przyszła na świat w niewielkiej miejscowości koło Nowogródka, 2 lata po narodzinach Heleny Kowalskiej (późniejszej s.Faustyny)..

O ile apostołka Bożego Miłosierdzia jest znana na całym świecie, o tyle o siostrze Wandzie słyszało niewielu..

Choć przeżyła swoje życie w ukryciu – to jej historia przyciąga uwagę..

*


*

O siostrze Wandzie Boniszewskiej ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów wiemy, że została naznaczona stygmatami Chrystusa Pana.. (na jej ciele pojawiły się rany w miejscu gwoździ, także na lewym i prawym boku i nad lewą piersią oraz 13 małych ran dookoła głowy.. do tego guzy, sińce i pręgi po biczowaniu.. widoczność stygmatów zmieniała się w czasie — raz doskwierały jej bardziej, raz mniej..)

*


*

Ponadto wiemy też..


..że po wojnie nie wyjechała z Wilna, gdzie w 1950r. wraz z innymi siostrami została aresztowana przez NKWD..

..że była brutalnie przesłuchiwana i torturowana..

..że w pokazowym procesie skazano ją na dziesięć lat więzienia i zsyłkę..

..że przeszła sowieckie więzienia – m. in. w Wilnie, na Uralu i we Włodzimierzu pod Moskwą.. (wielokrotnie umieszczano ją w karcerze.. za odmowę donoszenia na współwięźniów, odmawianie różańca czy karmienie ptaków przez okno.. z powodu pobicia miała operowany bez znieczulenia guz na piersi..)

..że z powodu przeżyć mistycznych została umieszczona w szpitalu psychiatrycznym..

*


*

Najbardziej fascynujące jest to, że ona całe swoje cierpienie ofiarowała za innych, szczególnie za kapłanów i osoby konsekrowane..

*

I nie wiadomo, co na stalinowskich oprawcach – w czasie jej uwięzienia – robiło większe wrażenie – czy te otwierające się od czasu do czasu rany i krwawe łzy, czy też niezwykła postawa?

A może jedno i drugie..

W każdym razie siostra Wanda przyczyniła się do nawrócenia wielu swoich katów..

*


*

22 sierpnia 1956 r. s. Wandzie Boniszewskiej oznajmiono, że została skazana niesłusznie i wychodzi na wolność.

W łagrze spędziła w sumie 6 lat i cztery miesiące..

*

Wyniszczona pobytem w więzieniach i obozie, po powrocie do kraju – przeszła jeszcze operację usunięcia guza mózgu, a później – potrącona przez samochód – doznała złamania szyjki kości udowej, wskutek czego do końca życia miała problemy z chodzeniem..

*

W październiku tego samego roku udała się do Chylic pod Warszawą, następnie pracowała w Białymstoku, Lutkówce koło Grodziska Mazowieckiego i Częstochowie (w naszym mieście spędziła 22 lata)..

*

W 1988 r. s. Wanda Boniszewska została przeniesiona do Domu Generalnego w Konstancinie, gdzie spędziła resztę życia. Zmarła 2 marca 2003 r. w wieku 96 lat i po 79 latach życia zakonnego.

*


*

4 sierpnia 2020r. Stolica Apostolska wydała zgodę tzw. nihil obstat na rozpoczęcie procesu jej beatyfikacji.

9 listopada 2020r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny, który trwa do dziś..

*

Czy to nie jest zdumiewające, że jeszcze niektórzy z nas, być może mijali ją tak zwyczajnie na ulicy..

..i że trzeba było się wybrać aż do Wilna – by spotkać ją tu w Częstochowie..

*












Opublikowano

Wilno – Betlejem Bożego Miłosierdzia..


*

Wychylając się nieco poza okno hotelowego pokoju, gdzie cisza zawieszona pomiędzy szafą, a południem wąskiej wskazówki zegara, próbuje pokonać ciężki dźwięk trolejbusa na tle starych kamienic – skupiam swe myśli wokół postaci siostry Faustyny..

Szukam śladów Bożego Miłosierdzia w wąskich, brukowanych uliczkach Wilna ..


Przecież to tutaj wszystko się zaczęło..

*


*

S. Faustyna po raz pierwszy przyjechała tu w lutym 1929r na cztery miesiące, aby zastąpić w kuchni siostrę wyjeżdżającą na trzecią probację.

Kilka lat później – w 1933r. wróciła ponownie, tym razem skierowana do pracy w ogrodzie. Ten drugi pobyt trwał blisko trzy lata i był niezwykle ważny..

*

Gdy dowiedziała się, że zostanie wysłana do Wilna, z wielką obawą zapisała w swym dzienniczku te słowa:

„Jednak jakaś radość i lęk zarazem przeszył mi duszę. Czułam, że mi Bóg tam przygotowuje wielkie łaski, ale i wielkie cierpienia”.

*

Gdy przybyła do Wilna, zamiast okazałego klasztoru – ujrzała „malutkie chałupki porozrzucane” przy ówczesnej ulicy Senatorskiej 25:


„Dziś już jestem w Wilnie. Maleńkie chałupki porozrzucane stanowią klasztor. Trochę mi się wydaje dziwne po józefowskich gmachach. Sióstr tylko osiemnaście. Mały domek, ale wielkie zżycie wspólne. Wszystkie siostry przyjęły mnie bardzo serdecznie, co mi było wielką zachętą do znoszenia trudów, jakie na mnie czekały. Siostra Justyna nawet wyszorowała podłogę na przyjazd mój”.

*

Niebywałe, że to właśnie tutaj – w tym niepozornym, drewnianym, klasztornym domku – w zaciszu Antokola – została zapisana modlitwa, którą odmawia dziś cały świat..!

*

„Gdyby Stalin czy Hitler choć raz odmówili Koronkę do Bożego Miłosierdzia, nie byliby potępieni” – mówi przełożona zgromadzenia sióstr Jezusa Miłosiernego w Wilnie – i ma rację.. bo pięć minut tej modlitwy rzeczywiście może odmienić życie..

*

W Wilnie św. Faustyna doświadczyła około 80-iu mistycznych przeżyć.

Kilkakrotnie Chrystus objawił się jej w tej postaci, którą przelano na obraz „Jezu, Ufam Tobie”.

*

Dziś – w samym sercu wileńskiej starówki znajduje się Sanktuarium Bożego Miłosierdzia..

Tu – w malutkim kościółku, w prezbiterium – wisi słynny obraz Jezusa Miłosiernego, namalowany w 1934r. przez Eugeniusza Kazimirowskiego..

*


*

Eugeniusz Kazimirowski prowadził pracę nad tym obrazem przez około pół roku, rzecz jasna pod kierownictwem św. siostry Faustyny, zleconym przez bł. ks. Michała Sopoćkę, na podstawie prywatnych objawień jego podopiecznej..

*

Faustyna była ogromnie rozczarowana – aż do gorzkich łez – ostatecznym kształtem tego dzieła, choć było ono w zasadzie niezwykle wysublimowanym arcydziełem malarstwa religijnego..

*

Wynikało to z niemożności przelania na płótno wizji, której twórcą był sam Najwyższy Sztukmistrz..
– wizji niejednowymiarowej, ale wielowymiarowej, a nawet wykraczającej poza wymiary przestrzenne..

..bo dla osoby obdarzonej kontemplacją, wizja ta – będąca owocem łaski mistycznej – miała nieskończenie więcej wymiarów i znaczeń..

*


*

Pan Kazimirowski, poza czasem – z pewnością włożył wiele swego serca i wysiłku na wykończenie tego dzieła..

Zbawiciel na tym obrazie, jakby nieznacznie, ale jednak – kroczy w kierunku oglądającego.. artysta musiał więc zmierzyć się z uchwyceniem idealnych proporcji ciała w ruchu..

Z pewnością wiele trudności – od strony farb olejnych – sprawiły mu promienie wychodzące z rany w boku..

No i najważniejsze –  rzeczą oczywistą jest, że syn jest podobny do matki. Być może pan Eugeniusz, przygotowując się do sporządzenia obrazu „Jezu, ufam Tobie” – dogłębnie przestudiował wileński wizerunek Matki Bożej.. bowiem proporcjonalne czoło, łagodne, regularne łuki wąskich brwi, układ lekko przymkniętych powiek, długi, prosty nos, policzki i owal twarzy Jezusa Miłosiernego są zapożyczone od Matki Ostrobramskiej. Reszta to rozmyślanie i kontemplacja..

*


*

I teraz możemy już sobie tylko wyobrazić ból artysty, który z dumą odsłania gotowe arcydzieło, owoc swej ciężkiej pracy rzemieślniczo-twórczej.. a widzi tylko konwencjonalną wdzięczność siostry Faustyny, kątem oka zaś jakiś cień smutku na jej twarzy.. (na szczęście nie widzi jej późniejszych łez)..

*

Tu w porę wkracza sam Jezus, mówiąc:

„Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej”.

Rzeczywiście – łaska Boża to najpiękniejszy szkic tego obrazu – duchowe tło, któremu potrzebna jest już tylko czysta wiara.. i nic więcej..

*


Może być zdjęciem przedstawiającym 4 osoby i tekst

*

Obraz Jezusa Miłosiernego wisiał wcześniej (od 1987r do 2005r) w kościele Ducha Świętego.. Kościół ten zwany jest również „polskim”, gdyż jest to jedyna świątynia w Wilnie, w której Msze święte odprawia się tylko w języku polskim..!

*

Po raz pierwszy obraz został publicznie wystawiony w Kaplicy Ostrobramskiej w 1935 roku. Po długiej wędrówce – w 1986r. został potajemnie przewieziony do Wilna. Cudowny obraz przekazano kościołowi św. Ducha , gdzie umieszczono go z prawej strony naprzeciwko ambony.. obecnie wisi tu kopia obrazu..

*


*

Choć Wilno jest drugim po Krakowie ośrodkiem czci Bożego Miłosierdzia, to jednak nigdy sanktuarium wileńskie nie będzie przypominało krakowskiego..

Kraków ma swoją specyfikę, a Wilno – swoją. Są to zupełnie dwa różne miejsca, mimo że tak mocno związane z kultem Bożego Miłosierdzia. 

*

Wilno jest takim Betlejem Bożego Miłosierdzia. Tutaj się wszystko zaczęło, tutaj doszło do spotkania siostry Faustyny z księdzem Sopoćką, tutaj był malowany obraz, tutaj była podyktowana Koronka do Miłosierdzia Bożego. Tutaj, tak naprawdę były pierwsze obchody Święta Bożego Miłosierdzia..

Kraków natomiast jest swego rodzaju Rzymem – Watykanem – centrum dowodzenia.. spełnia ogromną rolę w szerzeniu kultu Bożego Miłosierdzia i ten status pozostanie mu jeszcze na długo.

*


*

Betlejem Bożego Miłosierdzia, nie bez przyczyny nazywane jest także „miastem kościołów”..

Znajduje się tutaj ponad 40 zabytkowych świątyń, prawosławne i unickie cerkwie, oraz kienesa (karaimski dom modlitwy), synagoga i 2 świątynie luterańskie.. Na zdjęciu powyżej – w tle kościół św. Anny – perła płomienistego gotyku..

*


..oraz wnętrze klasztoru bernardynów, które w większości uległo zniszczeniu w czasach sowieckich i stopniowo jest rekonstruowane..

*

Tu z kolei – poniżej – kościół św. Teresy, który jest połączony z Ostrą Bramą..


*

..i wnętrze bazyliki archikatedralnej św. Stanisława, które z powodu wojen i częstych pożarów było kilkakrotnie przebudowywane..


*

Swym klasycznym stylem znacznie odbiega od reszty świątyń.. nie mniej jednak robi ogromne wrażenie – również na zewnątrz..

*


*

Gdyby nie osobno stojąca dzwonnica – katedra wileńska mogłaby udawać świątynię w starożytnym Rzymie..

*


*

Mnogość kościołów, świątyń – ich różnorodność stylów – wprawiają nas w niemałe zmieszanie.. a to wszystko przecież ślady Miłości: Boga do człowieka i człowieka do Boga..!


Już dawno temu rozrosły się one poza naturalne granice i wciąż wyznaczają duchowe centrum miasta tj. Betlejem Miłosierdzia Bożego..

*


*

Nie ma co ukrywać, oczekiwaliśmy tej pielgrzymki z utęsknieniem.. Niecodziennie przecież bywa się w miejscach tak szczególnych, jak Ostra Brama i Sanktuarium Miłosierdzia Bożego..

Niecodziennie też czuje się pulsujący nerw historii splecionej z wiarą przodków i nadzieją na lepsze jutro.. niecodziennie słyszy szelest kroków „tych, co szli przed nami”..

*

Kilka dni spędzonych w Wilnie minęło bardzo szybko.. Miasto, choć bardzo skromne – jest niesamowite!

Urzeka od pierwszej chwili..!

Tym mocniej, że jest w nim zawarte spojrzenie Maryi – Miłosiernej Matki i Miłosiernego Jezusa w świętych wizerunkach..

Tu miłosierdzie mieszka od stuleci..!!














Opublikowano

Wilno słowem malowane

– lekcja otwarta –


*

Mówisz Wilno – myślisz Mickiewicz,
Ostra Brama, Dziady i cała masa kościołów..

..a w głowie nieustannie kołacze się:

– Litwo, ojczyzno moja… –

Oto, co poeci są w stanie zrobić z naszymi umysłami.. 

*


*

Litwa była dla nas do tej pory bardziej mitem, legendą, obowiązkową lekturą.. istniała tylko w wierszach Mickiewicza..

*

Spacerując ulicami Wilna, można odnieść wrażenie, że nasz wieszcz narodowy skrywa się tu niemal w każdym zakamarku..

*


*

Ale nie tylko on, bo z Wilnem swój los dzieliło jeszcze wielu innych polskich poetów i pisarzy, jak Józef Ignacy Kraszewski, Juliusz Słowacki, Czesław Miłosz, Władysław Syrokomla, Tadeusz Konwicki, czy Konstanty Ildefons Gałczyński..

Na nich lista się nie kończy..

*


*

Bowiem pewna część miasta kryje w sobie ślady pamięci kolejnych ważnych postaci, jak choćby Józef Piłsudski i powstańcy: Zygmund Sierakowski, Konstanty Kalinowski, Emilia Plater, czy Tadeusz Kościuszko..

..jak historycy: Joachim Lelewel i Juliusz Kłos,

..jak ceniony kompozytor Stanisław Moniuszko,

..jak malarze: Franciszek Smuglewicz i Szymon Czechowicz,

..czy duchowni: Piotr Skarga, Jakub Wujek, św. Andrzej Bobola, bł. Michał Sopoćko..

*


*

Spacerując po Wilnie nie sposób jednak oderwać myśli od postaci samego Mickiewicza, gdyż duch wieszcza przenika to miasto na wskroś..!

Jak bardzo był zżyty z tym miejscem – trudno to dziś nawet pojąć – nikt chyba nigdy nie zliczył, w ilu domach tu naprawdę bywał.. tym bardziej przejmujące stało się jego wygnanie w głąb Rosji..

*


*

Czytając jego obszerną biografię – nie sposób nie zauważyć szczególnej więzi pomiędzy nim, a Matką Boską Ostrobramską..

Z „Pana Tadeusza” wiemy o niebezpiecznym wypadku, jaki przydarzył się 5-letniemu Adasiowi. Zostawiony bez dozoru spadł z dachu domu, doznając groźnego wstrząsu. Ofiarowany w modlitwach przez matkę – wrócił do zdrowia za przyczyną Najświętszej Maryi Panny..

*

Jego przyjaciel Antoni Odyniec wspomina również dzień 11 września 1815r., kiedy młody Adam przybył do Wilna na studia:

„Stanąwszy w Wilnie (…) poszedł do księdza dziekana. Przechodząc przez Ostrą Bramę trafił właśnie na nieszpory (…) Matka zaleciła mu przed wyjazdem, aby naprzód tam poszedł i dał na mszę świętą.. Tak też uczynił. Ukląkł i zaczął się modlić, a przypomnienie matki i wrażenie jeszcze nieznanego miasta tak go wzruszyły, że się łzami rzewnymi rozpłakał.”

*

*

W 1823 r. władze carskie aresztowały Mickiewicza za przynależność do stowarzyszenia filomatów..

Z więzienia wyszedł za poręczeniem Joachima Lelewela – profesora historii na Uniwersytecie Wileńskim (potem jednego z przywódców Powstania Listopadowego).

Jednak kilka miesięcy później, na mocy wyroku sądowego został mu doręczony nakaz opuszczenia Litwy i wyjazdu z Wilna do Petersburga..

Wyjechał w październiku 1824r. i nigdy już do tego miasta nie powrócił..

*


*

Ostatnią noc przed wygnaniem w głąb Rosji spędził razem z przyjacielem Odyńcem w mieszkaniu przy Ostrej Bramie.

„Pieśni filareckie, „jamby” i mleko przypominały dawne spotkania filomackie..

Dzwonek na poranną Mszę przerwał zabawę. Filareci udali się do pobliskiej Ostrej Bramy, by pomodlić się za swą przyszłość..

„Adam słuchał Mszy św. na galerii, klęcząc z twarzą ukrytą w dłoniach. Twarz potem była blada, ale najzupełniej spokojna. Wracając, tonem pedagoga mówił do nas idących razem o obowiązku człowieka poddania się wyrokom Opatrzności, która nigdy nie opuszcza nikogo, kto w niej z wiarą ufność położy..”
(wspomnienie przyjaciela Antoniego Odyńca)

Adam klęczał z twarzą ukrytą w dłoniach. Po latach pisał:

„… Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie!…”

*


*

Zatem Matka Boża Ostrobramska witała dziewięć lat wcześniej, a teraz żegnała Mickiewicza w Wilnie, do którego nigdy już nie miał powrócić..

Nie zostawiła go – a towarzyszyła przez resztę życia, obfitującego w liczne podróże.. od Rosji, przez Niemcy, Czechy, Włochy, Szwajcarię, Francję po dzisiejszy Istambuł w Turcji..

*


*

Postać Mickiewicza daje wiele do myślenia.. może i dziś powierzenie Matce Ostrobramskiej spraw rozgrywających się w naszym życiu, byłoby aktem nie tylko dziecięcego zaufania, ale i roztropności..?

*



Opublikowano

Tu wszędzie jest moja Ojczyzna..


*

4 maja, w sobotę – Polacy mieszkający na Litwie uczcili Dzień Polonii i Polaków za Granicą, Święto Konstytucji 3 maja oraz 20-tą rocznicę wstąpienia Litwy i Polski do UE, a także 35-lecie Związku Polaków na Litwie (ZPL)..

*

Czasem zrywa się wiatr, który znosi nas z obranego kursu.. I zdarza się, że to nowe miejsce jest dziwnie potrzebne do zrozumienia lub poczucia czegoś zupełnie innego, niż świadomość rzeczywistości, do której się pierwotnie zmierzało..

Tak też się stało z nami, gdy plan naszej pielgrzymki właśnie tego dnia uległ niewielkiej korekcie..

*

Otóż po raz kolejny – zupełnie nieoczekiwanie -znaleźliśmy się w samym centrum przemarszu polskości w Wilnie..

Mając w pamięci wczorajsze wrażenia obchodów trzeciomajowych na Rossie oraz bogactwo tego niezwykłego miejsca, znów sięgamy do kart historii i faktów, które do tej pory być może nie były aż tak mocno oczywiste, jak teraz..

*


*

Na Litwie mieszka prawie 300 tys. Polaków, którzy stanowią tu najliczniejszą mniejszość narodową i są wyjątkowo zgraną społecznością.

Głównymi problemami, z jakimi się borykają, to zwrot ziemi na Wileńszczyźnie.. pisownia polskich nazwisk.. dwujęzyczne tablice z nazwami ulic i miejscowości, w których większość stanowią Polacy.. a także oświata polska, o której ostatnio chyba jest najgłośniej.

Na tym tle nie brak konfliktów z litewskimi władzami..

*


*

Polacy na Litwie nie lubią być nazywani Polonią.. twierdzą, że nigdy nie opuścili swej ziemi, nigdzie nie wyjechali.. to raczej granica po II wojnie światowej się przesunęła..

*

To dlatego m.in. uważają, że mają prawo wpisywać sobie w dowody swoje polskie nazwiska, i kategorycznie się tego domagają: Jan Kowalski chce być Janem Kowalskim, a nie Jonasem Kovalskisem..

*

Z kolei w litewskiej tożsamości narodowej nie ma miejsca dla polskości. Ze względów politycznych Polak na Litwie często jest postrzegany jako 'osoba z pretensjami’ – ktoś, kto ciągle się czegoś domaga..

Być może dlatego Litwini, choć chcieliby mieć Polaka za sąsiada lub pracodawcę , to już na zięcia wybraliby raczej Rosjanina, który jest mniej problematyczny.. (tak przynajmniej wynika z badań przeprowadzonych przez instytut badań socjalnych).

*


*

Oczywiście chodząc ulicami Wilna nie doświadczamy tutaj żadnego przejawu jakiejkolwiek niechęci ze strony Litwinów, wręcz przeciwnie.. ale przebywając tu na stałe, pewnie można by zauważyć więcej..

*

Włączając się do przemarszu – rozmyślamy wciąż o tym wszystkim – dlaczego tak się dzieje..? Być może nie ma się co zastanawiać.. Litwini mają dystans do nas Polaków, tak samo jak my nie mamy zaufania do Niemców, czy Rosjan..

I tyle w temacie.. z jednej strony historia zrobiła swoje.. a z drugiej – tak naprawdę to bardzo słabo się znamy..

Litwini, inaczej niż Ukraińcy czy Białorusini, nie jeździli do Polski pracować, nie sprzedawali na bazarach swoich towarów.. Zaś Polacy nie szukali zarobku na Litwie.. nie bywali tu zbyt często, choćby w celach turystycznych.

*

Sam problem jest zasadniczo o wiele bardziej złożony.. i z pewnością – nie na dzisiejszą, tak radosną okoliczność..

*


*

Przemarsz trwający ok. godziny, zakończył się Mszą Świętą..

Polacy na Litwie wiele imprez zaczynają lub kończą modlitwą w świętym miejscu w Wilnie, w Ostrej Bramie, która przetrwała wszystkie trudności, i zabory, i rusyfikację..

Nie inaczej było i teraz..

*


*

Dla nas osobiście ta manifestacja polskości była pięknym apogeum obchodów świąt majowych — Święta Pracy, Dnia Flagi RP, Święta Narodowego 3 Maja oraz Dnia Polonii i Polaków za Granicą..

To było niesamowite przeżycie – móc zobaczyć, jak Wilno przez moment rozkwitło biało-czerwonymi sztandarami..

*



 





Opublikowano

Rossa – piękno, które umiera..


*

Cmentarz na Rossie to jedna z czterech polskich nekropolii narodowych, w których pochowanych zostało wielu naszych wybitnych rodaków oraz żołnierzy walczących w latach 1919-1920 i 1939-1944.

*

Rossa jest najstarszym cmentarzem Wilna – została założona w 1801 roku. Cmentarz składa się z kilku części: Starej Rossy, Nowej Rossy i Cmentarzyka Wojskowego z Mauzoleum Matka i Serce Syna, w którym zostało złożone serce Józefa Piłsudskiego obok jego matki, Marii.

Sam Piłsudski miał takie życzenie – aby po śmierci jego serce znalazło się blisko jego żołnierzy w Wilnie.

*


Józef Piłsudski pisał:

”Nie wiem czy nie zechcą mnie pochować na Wawelu. Niech! Niech tylko moje serce wtedy zamknięte schowają w Wilnie, gdzie leżą moi żołnierze, co w kwietniu 1919 roku mnie jako wodzowi Wilno jako prezent pod nogi rzucili…”

Jego życzenie spełniono w 1936 roku..

*


*

Płyta na nagrobku została przywieziona z Wołynia. Na cmentarzu pochowane są również pierwsza żona oraz siostra Piłsudskiego..

*


*

Przez wiele lat po wojnie, cmentarz (a szczególnie cmentarz wojskowy, gdzie spoczywają żołnierze polegli w latach 1919-1920, żołnierze polegli w 1939 roku i żołnierze AK) był miejscem zakazanym.

*


*

Dwieście lat wystarczyło, aby zebrali się tu przedstawiciele wielu pokoleń, rozmaitych zawodów, wybitni działacze społeczni, malarze, kompozytorzy i uczeni..

..m.in. poeta Władysław Syrokomla, architekt Antoni Wiwulski, historyk i działacz polityczny Joachim Lelewel, malarze Franciszek Gucewicz i Franciszek Smuglewicz, ojciec Juliusza Słowackiego – Euzebiusz Słowacki. Lista jest długa..

*


*

Tak się idealnie złożyło, że cmentarz na Rossie nawiedziliśmy akurat w rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja.. w tym czasie byli tu również przedstawiciele polskiej mniejszości, harcerze i uczniowie szkół polskich, którzy przyszli tu złożyć kwiaty..

*


 *

Kiedy przekraczamy bramę cmentarza na wileńskiej Rossie, nie wita nas alejka bogato zdobionych kaplic grobowych. Cmentarz jest rozległy i pomimo swojej skromności – dziwnie piękny..

Osobny urok nadają mu rozłożyste stare drzewa, rosnące gęsto i nieregularnie, jak w lesie.. Między nimi wiją się swobodnie, wspinają w górę i schodzą w dół ścieżki, snujące się kręto wśród mogił..

*


*

Epitafia, niekiedy patetyczne – najczęściej poświęcone są ojczyźnie, społecznej funkcji osób pochowanych oraz ich pobożności – takie spotyka się na grobach mężczyzn.

Na nagrobkach kobiecych natomiast najczęściej chwalone są wierszem walory osobiste, skromność, poświęcenie dla domu, dzieci i męża..

*


*

Cmentarz na Rossie jest malowniczo położony na wzgórzach, porośnięty mchem i starodrzewem, często z pomnikami zapadającymi się pod ziemię, przy tym autentyczny i bardzo polski..

Owszem, są tu zadbane obszary, gdzie w szerokich alejkach, na wzgórzach wznoszą się odrestaurowane grobowce i marmurowe pomniki.

W zacienionych dolinach napawają jednak smutkiem wystające z ziemi szare resztki płyt nagrobnych, wśród krzaków..

*


*

Na Starej Rossie – w centrum, znajduje się neogotycka kaplica przedpogrzebowa, wzniesiona w latach 1841-1850.

W tej kaplicy w 2019 roku zostało pochowanych 17 powstańców styczniowych z ich przywódcą Zygmuntem Sierakowskim. 

*


*

Z kolei po lewej stronie, za kaplicą znajduje się chyba najpiękniejszy pomnik.. – jest to anioł śmierci ulatujący w górę, jakby unosił w niebiosa duszę ludzką.

Spoczywa tu zmarła w młodym wieku dziewczyna Izabela Salmonowiczówna.

*


*

Obecnie Czarny Anioł jest znakiem rozpoznawczym cmentarza – jego symbolem.

Jest też jedną z bardzo nielicznych zachowanych prac Leopolda Wasilkowskiego.

*

Stopy uniesione nad i fałda szaty podtrzymująca rzeźbę na cokole, podkreślają wiotką postać anioła, który lekko unosząc się – zrywa łańcuchy łączące go z ziemią i gestem odrywa się od niej..


Jego twarz jest piękna – uduchowiona.. a ubranie – ozdobione liliami – wskazuje na niewinność, Opatrzność i opiekę Boską, a także na nieśmiertelność i ponowne odrodzenie..

*


*

Jak widać – czas zrobił tu swoje.. bowiem szybko przemija to, co ręką zbudował człowiek..

Rossa – to piękno, które umiera..

Co ważne – język polski obecny jest na niemalże wszystkich nagrobkach. Trzeba się bardzo natrudzić, by znaleźć wpis w innym języku..

Być może to jest główny powód, dla którego Rossa jest tak zaniedbana.. cóż – powiedzmy sobie wprost – władze Litwy nie przepadają za Polakami.

Nasza wspólna historia, mimo że tak ze sobą spleciona – bardziej dzieli, niż łączy. Przynajmniej jeśli spojrzy się na nią przez pryzmat, w jaki widzą ją Litwini.

Trzeba pamiętać, że obecnie 90% grobów nie ma tu swoich opiekunów, dlatego tak ważne jest, aby coraz więcej osób otaczało ją swoją pamięcią, przekazując np. pieniądze na odnowę pomników.. Nie bez znaczenia jest też pewnie pomoc ambasady..

*


*

Chodząc po starej części cmentarza możemy cofnąć się w czasie.. Piękne pomniki, niektóre wyglądające niczym dzieła sztuki, do tego położenie na małym wzniesieniu, to wszystko nadaje temu miejscu doniosłej atmosfery..

*

Dopiero przechodząc pomiędzy tymi skromnymi mogiłami – dociera do nas, że znajdujemy się w miejscu niezwykłym..

*

Teraz – o wczesnej wiośnie, piękne jest to miejsce i pełne cichego, pogodnego smutku.

Na drzewach pną się do słońca jeszcze nie wszystkie rozwinięte pąki, nad głowami młode listki drzew szemrzą, jakby szeptały pacierz za umarłych, a z pod całej martwej powłoki wybija się już na świat kępa zielonej, młodej trawy, oraz usiane tu i tam żółte kapelusze wiosennego mniszka.. 

*


*

Kwatery cmentarza zagłusza i przesłania bujna roślinność, wciskająca się korzeniami w szczeliny i rozsadzająca monumenty, a także krusząca napisy epitafijne..

*


*

Również rdza trawi secesyjne żeliwne krzyże oraz tabliczki z nazwiskami zmarłych..

*

Ten ogród snu i pamięci to nie tylko swoista księga historyczna, w której jest mnóstwo bohaterów o różnych losach..

*

Dusze ostałe na nagrobkach i pomnikach,
spoglądają podpierając Krzyże,
upadające miejscami,
na czterech piętrach historii..

*

*

To także cisza zupełna panująca wokół..

To spóźniony ptak, co ćwierkając w gąszczu, odprawia jeszcze swoje godzinki..

To zapach niedalekich łąk, koniczyny i macierzanki.. zapach żywicy lasów sosnowych..

*



*

Przedziwne piękno cmentarza na Rossie zabraliśmy w swoich sercach na pamiątkę pobytu w Wilnie – tym mieście ucisku i prześladowania wszystkiego, co polskie..

*


*

Tu, na Rossie, nie prześladowano już nikogo. Tu nie dochodziły i tu nie obowiązywały już nakazy carskie i rozporządzenia generał-gubernatorskie.

Polakom wolno było nareszcie być Polakami..

*



*

Bo jeżeli Ostra Brama jest sercem nadwiljańskiego miasta, to cmentarz na Rossie jest jego westchnieniem..

*


*

Pielgrzymie
co przenosisz portret trumienny
z cmentarza na Rossie
na kartkę w Czeladzi

pochylony nad stołem
w domu
odwzajemni spojrzenie
zza grobu

– to taki piękny gest
pozować z zaświatów
bez zbędnych komentarzy
o tym –

*

*

Pod płytą
między ziarnkami piasku
plącze się nieśmiałość
pierwsze spotkania na Dominikańskiej
i strach przed wywózką
i mróz Workuty

Obolałe Serce
wytrwale kołacze


*

*

– Tu modlą się ludzie gotową formułą,
a wiatr odpowiada swoimi słowami –

*

*

– Rossa –

– piękno które nie umiera –

bo gdy gaśnie pamięć ludzka
dalej mówią kamienie

*


Opublikowano

Wileńska symfonia architektury..!


*

Jedno z utartych powiedzeń wileńskich mówi, że „kto nie widział kościoła Piotra i Pawła, ten nie był w Wilnie”! 

To prawda..!

Ta przepiękna, “biała” barokowa świątynia rzeczywiście jest jednym z głównych akcentów litewskiej stolicy i punktem obowiązkowym na mapie każdego pielgrzyma!!

*


*

„Perła baroku”, „misterium antokolskie”, „biała symfonia architektury” — to niektóre z nazw, jakich używa się do określenia tego kościoła, który jest nie tylko arcydziełem architektury, ale także historycznym świadectwem zwycięstwa Wielkiego Księstwa Litewskiego nad Moskalami oraz ich wygnania z Wilna po sześciu latach okupacji.

*

Kościół świętych Piotra i Pawła na Antokolu w Wilnie zachwyca!! 

*


*

Z zewnątrz nic nie zapowiada tego, co skrywają ściany.. kościół jakich wiele: dwie wieże i kolumny na frontonie, setki takich świątyń mijamy pielgrzymując tu i tam..

*

Ale to tylko wrażenie z zewnątrz, bo takie wnętrze w mojej ocenie jest tylko jedno!

Tylko tu – na Antokolu w Wilnie!!! 

*


*

Przechodząc jego próg wchodzimy wręcz do innego świata.

Kremowa biel przywodzi na myśl czystość nieba, a sztukaterie bogato zdobiące ściany i sufit – tylko wzmagają to wrażenie..

*


*

Ornamentyka wnętrza, pokrywająca sklepienia, ściany, kopułę oraz kaplice tworzy swoisty świat teatru, w którym pojawiają się liczni 'aktorzy’ – postacie nawiązujące do konkretnych scen biblijnych czy nawet mitologicznych..

*


*

O przemijaniu przypomina przedstawienie śmierci umieszczone w kruchcie świątyni, zaś o Zmartwychwstaniu – Jezus spożywający wieczerzę wraz z uczniami w Emaus – ukazani w owalnej ramie będącej fragmentem dekoracji stiukowej sklepienia prezbiterium..

*


*

Choć była to nasza pierwsza wizyta w tej świątyni, to dla tego wnętrza wielu z nas miałoby pewnie ochotę raz jeszcze pojechać do Wilna.. 

*

Co jest niesamowite: tu nie ma miejsca na przypadkowość!!

Puste miejsca są zostawione po to, by zwrócić uwagę na któryś z detali obok..

*


*

Zdumiewa także ilość wykorzystanych drobnych motywów ornamentalnych, takich jak elementy związane z drzewami, owoce, kwiaty, a nawet muszelki..

*

Wnęki kolumn wypełniają figury świętych, nad łukami unoszą się anioły, nad spiętymi draperiami kurtynami, unoszą się aniołki..

*


*

Niektóre z nich przywołują też do porządku.. dzierżąc w dłoni miecz – wyglądają na takie, które wiedzą, jak go użyć..

*

Postacie wręcz wychodzą z murów, a ich twarze wyrażają różnorakie emocje: od złości i zdziwienia po miłość..

Poniżej święta Maria Magdalena zachwyca dodatkowo wspaniałą suknią i ułożeniem włosów..

*


*

Te sztukaterie wykonano po prostu trójwymiarowo! One dosłownie wychodzą ze ścian!

Łącznie około 2 tysięcy figur, kompozycji ornamentalnych o tematyce historycznej, biblijnej i mitologicznej..

*


*

Dodatkowo gra światła i cienia sprawia, że dekoracja żyje i jest niejako w ruchu..

*


*

Co ciekawe, nie ma tu zwykłego ołtarza – serca tradycyjnej świątyni..!

Wszystko przez to, że ołtarz właściwy zatonął podczas transportu..

*


*

Pamiątką po tym wydarzeniu jest zawieszony na linie oryginalny kryształowy żyrandol w kształcie łodzi żaglowej, wykonany w 1905r. z brązu przez mistrzów łotewskiej Lipawy..

*


*

Zamiast bogatego ołtarza jest prosty obraz “Pożegnanie św. Piotra z Pawłem”, kolorem przełamujący biel kościoła.

I na pewno jest to jeden z tych elementów, które czynią ten kościół, w mojej ocenie – najpiękniejszym w całym Wilnie!!

*


*

Trzeba przyznać, że ta świątynia – nazywana potocznie “wileńskim cackiem”, pomimo bogactwa wystroju jest tworem naprawdę bardzo dyskretnym..!

*


*

Żeby tak wspaniały kościół mógł powstać, musiał mieć możnego fundatora.

I oczywiście miał.. i był nim Michał Kazimierz Pac – jeden z najpotężniejszych magnatów na Litwie.. zresztą w randze hetmana wielkiego litewskiego!

*


*

Świątynię podobno ufundował jako wotum dziękczynne za zwycięstwo nad Rosją w 1655 roku. Budowa rozpoczęła się później w 1668r, a dopiero w 1684r kościół na Antokolu przybrał wystrój, który widzimy dziś.

*


*

A ponieważ rzeczy wielkie należy podkreślać, a ich twórców upamiętniać, na wieki znane niech będzie, że sztukaterię, która budzi taki zachwyt wykonali mistrzowie: Pietro Perretti i Giovanni Gall.

*


*

Ciekawe, co by powiedział Michał Kazimierz Pac, zmarły nagle w 1682 roku, a więc 19 lat przed konsekracją kościoła, widząc swoją świątynię w takiej okazałości..

*


*

Wnętrza kościoła i rzeźb, rozrzuconych z tak niebywałą hojnością, chyba opisać się nie da, gdyż wymagałoby to osobnej interpretacji każdego szczegółu z mnóstwem fotografii..

Jedno jest pewne..

To wnętrze nie ma sobie równych w całej Europie!

*


Opublikowano