Pod skrzydłem Archaniołów
– Cascia –

Zapach jest językiem, który przemawia do mnie wyjątkowo mocno. Dlatego właśnie tutaj, w Casci – gdzie od razu po wyjściu z autokaru zostaliśmy 'namaszczeni’ różanym olejkiem przez tutejszych sprzedawców, jego woń dopiero teraz, po upływie dłuższego czasu odkrywa w mej wyobraźni bukiet spotkania ze świętą, która prawie całe swe życie spędziła wśród dzikich szczytów Apeninów w dolinie rzeki Corno.
*
Tak, jak perfumy to wielopoziomowe kompozycje nut, których zapachu nie da się opisać jednym słowem – tak życia św. Rity nie da się spłaszczyć krótką legendą w formie CV.
Zapach róż na mym nadgarstku stał się nutą głowy całego pobytu w Casci – wizytówką tego miejsca.
*
Kult świętej Rity jest tu mocno zdominowany – codzienność płynie na nieustannej modlitwie i spotkaniach pielgrzymów z całego świata.
Nad miastem góruje Klasztor Augustianów, a poniżej Bazylika Św. Rity – nowa i współczesna, bo z połowy XX wieku.

Ta biała budowla z trawertynu, wybudowana dzięki oddaniu i bezgranicznemu poświęceniu jednej kobiety – Teresy Fasce, wieloletniej opatki tego miejsca – kryje w sobie kaplicę z ciałem św. Rity, zachowanym w cudowny sposób, o czym każdy może się przekonać na własne oczy.
*
Na fasadzie kościoła przedstawiono historię św. Rity w płaskorzeźbie, a wielobarwne wnętrze nawiązuje do jej życia oraz postaci Świętych, których szczególnie czciła, tj. św. Jana Chrzciciela, św. Augustyna oraz w owym czasie jeszcze Błogosławionego Biskupa Mikołaja z Tolentino.

*
Mnóstwo tu kolorowych fresków. I choć ta mnogość barw nie jest akurat moim ulubionym stylem, jeśli chodzi o architektoniczne wykończenia obiektów sakralnych, to jednak całość emanuje ciepłem, nie przytłaczając duchowej przestrzeni.
*

*
Wszak to, co jest w tym wnętrzu najważniejsze – to cudowne spotkania z Bogiem, jakie się tu dokonują za wstawiennictwem św. Rity.
*

*
Między innymi dlatego pielgrzymi swoje pierwsze kroki kierują zazwyczaj w stronę lewej nawy, gdzie w zakratowanym, srebrnym relikwiarzu i kryształowej trumnie przechowywane jest ciało Świętej, zmarłej w 1457 r.
*

*
Mimo upływu wieków zachowane jest w nietkniętym stanie. Lekko rozchylone usta św. Rity sprawiają wrażenie, jakby chciała coś powiedzieć.
*

*
Stoję w kolejce. Wokół powtarzające się co rusz 'silenzio’ przypomina o zachowaniu ciszy. To racja. Najlepiej, gdyby każdy pielgrzym mówił tylko sercem.
*
Podchodzę do krat, by klęknąć i przez chwilę w ciszy pomodlić się za wstawiennictwem jednej z najbardziej ukochanych świętych we Włoszech – Specjalistki od spraw trudnych i beznadziejnych.
*

*
Po Mszy św. wychodzimy na zewnątrz. Jest trochę czasu wolnego. Zapach olejku różanego na mej dłoni skłania do myślenia. W otaczającej panoramie Apenińskich szczytów szukam więc nuty serca.
*

*
Nie potrzeba wiele wysiłku – wystarczy zatrzymać się, spojrzeć na otaczające szczyty.. a potem zamknąć oczy, by zobaczyć, jak mała Ritka biega z dzieciakami po górskich ścieżkach. To jej dom, krajobraz jej życia.
*

*
Patronka kobiet wszystkich stanów, wyjątkowo wpływowa i bardzo pokorna, urodziła się w maleńkiej wiosce na terenie Umbrii w 1380r.
Jej rodzice długo czekali na swoje pierwsze i jedyne dziecko, a kiedy w końcu się urodziło – byli już dość zaawansowanymi wiekiem ludźmi, stąd często porównanie Rity do Jana Chrzciciela, którego zresztą całe swoje życie wyjątkowo czciła.
Od rodziców nauczyła się pokory i posłuszeństwa, i to właśnie te cechy towarzyszyły jej przez całe dalsze życie, tak bogate w trudne momenty i desperackie decyzje.
*

*
Margherita (w skrócie Rita) już jako młoda dziewczyna pragnęła wstąpić do klasztoru, ale rodzice chcieli, aby wyszła za mąż.
Wybrano dla niej partnera z możnego i wpływowego rodu z Casci.
Paolo Mancini był typowym młodzieńcem tamtych czasów – odważnym, walecznym, szlachetnym, ale i skorym do awantur, brutalnym i bezwzględnym.
Rita jednak widziała w nim dobro, a on musiał faktycznie kochać swoją żonę, bo stopniowo poddawał się jej systematycznym i konsekwentnym dążeniom do zmiany swojego życia.
*

*
Między innymi dlatego, mając już dwoje dzieci – przenoszą się do pobliskiej Roccaporeny, gdzie rozpoczyna się najszczęśliwszy etap ich życia. Niestety – nie trwa on długo, bo wrogowie Paola upominają się o swoje, mordując go na progu domu, na oczach Rity, która widzi twarz zabójcy swojego męża.
Nigdy nie wyjawiła kim on był, narażając się w ten sposób na gniew i wieczne odrzucenie ze strony rodziny Mancini. Ci zaś odbierają jej siłą synów, by w imię prawa vendetty pomść śmierć ojca.
Zrozpaczona Rita błaga Boga, aby coś uczynił i uchronił jej synów przed tym czynem. Ta modlitwa zostaje wysłuchana, choć po ludzku nie jest to powód do radości – w ciągu roku od śmierci ojca chłopcy umierają, najprawdopodobniej na dżumę lub czerwonkę. Rita zostaje sama..
*

*
W wieku 36 lat ma już właściwie życie za sobą – jest wdową, do tego straciła dzieci. Nic dziwnego, że oszalała.
Przez jakiś czas błąka się po okolicy, nie wiedząc co ze sobą zrobić.
Modlitwa i bezinteresowna pomoc innym pomagają jej wrócić do rzeczywistości.
Na miejsce modlitwy wybiera stromą, samotną, skalną górę górującą nad Roccaporeną. Spędza tam długie godziny, klęcząc na kamieniu i to właśnie tam w jej sercu wraca młodzieńcza idea wstąpienia do klasztoru.
Idzie więc do Casci, do Augustianek, lecz zostaje odrzucona. Nie jest dobrą kandydatką na zakonnicę – ma już prawie 40 lat, jest biedna, nie może wnieść wiana, a w dodatku jest przecież „kobietą po przejściach” – żoną, matką. Nie takie kobiety są przyjmowane do klasztorów. Puka, prosi, uparcie wraca, ale bez skutku. Nie chcą jej przyjąć.
*

*
Według jednego z kilku przekazów, pewnej nocy modli się w swoim ulubionym miejscu do świętych.. nagle ich widzi: św. Jan Chrzciciel, św. Augustyn i św. Mikołaj z Tolentino (wtedy jeszcze błogosławiony biskup z niedalekiej miejscowości Tolentino) – to właśnie oni w cudowny sposób przenoszą ją do klasztoru!
Kiedy następnego ranka przeorysza odnajduje Ritę wewnątrz szczelnie zamkniętego na noc klasztoru – odpuszcza. Pozwala jej zostać.
I tak oto rozpoczyna się kolejny etap w życiu Rity – Rita zakonnica – Augustianka.
Do końca swoich dni pozostanie w tym miejscu, wyjeżdżając tak naprawdę tylko raz poza Cascię – do Rzymu na kanonizację Mikołaja z Tolentino.
*

*
Jej zakonne życie to 100% pokory i posłuszeństwa.
Siostra przełożona jest z rodu Mancinich, stąd nie daje Ricie spokoju, upokarzając ją na każdym kroku.. to wszystko za to, że Rita nigdy nie wyjawiła nazwiska zabójcy Paola.
Poniża ją w każdy możliwy sposób, ale Rita jest pokorna – wszystko znosi z ogromną siłą i potęgą rozmodlenia i oddania Bogu.
*

*
15 lat przed śmiercią, podczas modlitwy w swojej maleńkiej celi, z namalowanego na ścianie wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego odrywa się jeden kolec z korony cierniowej i wbija w czoło Rity. Naznaczona stygmatem korony cierniowej, Rita cierpi i ból, i samotność, bo ludzie od niej stronią.
W tym czasie właśnie ma mieć miejsce uroczystość kanonizacji Biskupa Mikołaja z Tolentino, na którą Rita chciała bardzo się udać. Nie dostaje pozwolenia od przełożonych, właśnie z powodu widocznego stygmatu.
Znowu prosi Boga o „coś” – stygmat znika, Rita czuje ból, ale znak jest niewidoczny dla ludzkich oczu i nie wydaje nieprzyjemnego zapachu. Może pojechać, a kiedy wraca – wraca i stygmat, i brzydki zapach.
*

*
Przed samą śmiercią schorowana Rita przebywa samotnie w swojej celi, kiedy odwiedza ją krewna z Roccaporeny.
Prosi kuzynkę, aby przyniosła jej figę i dwie róże – tym samym totalnie ją zaskakuje. Jest przecież zima, skąd wziąć figi i róże..
„Idź do ogródka przy moim domu i przynieś mi figę i dwie róże” – nalega Rita.
Kuzynka idzie i ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu odnajduje figę i dwie róże, które natychmiast zanosi Ricie. Ta przyjmuje dar z ogromną ulgą, bo rozumie znaczenie tego cudu – figa to dusza jej męża, róże to dusze jej synów – w ten sposób Bóg daje jej znak, iż jej najbliżsi ukochani są w Niebie, o co Rita nieustannie się modliła. Są zbawieni i to jest dla niej najważniejsze. Spokojnie może już do nich odejść.
*

*
Umiera w nocy z 21 na 22 maja 1457 roku. W momencie jej śmierci wszystkie dzwony kościelne w Casci zaczynają same bić. Pochowana w Klasztorze Augustianek – spoczywa tu do dzisiaj.
*
Po śmierci Rity w jej celi również unosił się zapach róż. Dlatego to właśnie te kwiaty stały się jej symbolem.. i jednocześnie symbolem nas – ludzi z całego świata, którzy szukamy jej wstawiennictwa.
Rita pielęgnowała ogród róż, kiedy była młodą dziewczyną. Te przyniesione róże w styczniu, przed śmiercią, stały się jej insygnium.
Insygnium jej życiowej godności, jak i wszystkich stanów, w jakich żyła.
*

*
Spacerując uliczkami Casci, ten coraz słabszy już zapach róż przywołuje w myślach postać Rity.. jaka ona była tak naprawdę.. ? Bo gdyby dziś spojrzeć na to wszystko przez współczesną lornetkę sukcesu – ta kobieta zdaje się nim nie pachnieć.
W jej księdze życia nieszczęścia i dramaty wirują, jak w hiobowym tornado. Więc gdzie ten zapach św. Rity..? Przecież ta świętość nie polegała na biernym przyjmowaniu jakiegoś wgranego programu cierpienia.
*

*
W zapachu nuta głębi – o niewielkiej intensywności ma decydujący wpływ na charakter całej kompozycji zapachowej. Często jest wyczuwalna, jako ostatnia – stanowiąc zwieńczenie zamierzonej koncepcji projektu. Ciekawostką jest fakt, że w procesie produkcji perfum nuta bazy – głębi komponowana jest, jako pierwsza.
Mimo, że czasami to tylko tło zapachu w całej jego architekturze, to jednak ta nuta jest fundamentem.. jej cechą charakterystyczną jest długa trwałość.
By znaleźć nutę głębi w odkrywaniu Rity, trzeba by więcej poczytać o jej życiu, i przebić się przez warstwę legend, które produkujemy trochę jakby ze strachu, że świętość sama się nie obroni.
*

*
Może nuta głębi – to perła
Jest rok 1380. Jej rodzice Amata Ferri i Antonio Lotti od wielu lat starają się o potomstwo. Od lat zwracają się do patronki od urodzin dzieci – św. Małgorzaty (jej łacińskie imię Margherita znaczy „perła”).
Wieloletnie przekleństwo niepłodności staje się żywą i piękną perłą! Tak, jak samo życie Rity – perełki, ukryte pośród gór. W wiosce nieznanej bliżej światu, a wypełnionej blaskiem cudów.
*
Papież Leon XIII, dnia 24.05. 1900r., podczas jej kanonizacji, nazwał ją: „drogocenną perłą Umbrii”.
*

*
Dalej przejdźmy do jej małżonka. Nazywał się Paolo di Fernando Mancini. Poślubił 14 letnią Ritę. Był mieszczaninem. Miał przeszłość wojskową, uwikłany w tło rozgrywek politycznych, które były rozgrywane metodami mafijnymi (na tamte czasy sztyletem i trucizną).
Nowsze badania źródeł rewidują jednak pogląd, by człowiek ten, choć szorstki i porywczy – był jakimś damskim bokserem. Owszem – nie był też aniołem, ale pewnie w niczym nie odbiegał od standardów epoki.
Myślę, że rodzice Rity nie byli w tej kwestii szaleńcami – nie mogliby oddać tak długo oczekiwanej, wymodlonej jedynaczki w łapy prymitywnego brutala.
A że potrzebował nawrócenia (no jak każdy z nas) – to już inna sprawa.
Można wyczytać też przesłanki, że z czasem stawał się coraz bardziej odpowiedzialnym mężczyzną, dobrym ojcem, człowiekiem godnym zaufania, a także przyjacielem żony.
Co więc go odmieniało każdego dnia?
Może właśnie to, że Rita nie przytłaczała go swą pobożnością, nie narzucała życiowych zasad i nie 'terroryzowała’ dobrocią, ale cierpliwością i nieobłudną miłością pociągnęła na drogę wiary.
*
Zabity na mocy prawa vendetty zginął, bo ktoś z jego rodziny zabił kiedyś kogoś innego. Ten łańcuch odwiecznej zemsty przerwała dopiero Rita, przebaczając mordercy, a mimo długoletniej presji rodziny, nie wydała również jego nazwiska.
Dalej.. można sobie wyobrazić – co czuje matka, kiedy jej synowie zostają nominowani do kolejnego morderstwa?
To raczej nie szlachetny Hot16challenge2.
No i przede wszystkim – Ona nie prosiła o śmierć synów.. ale modliła się o wyjście z patowej sytuacji.
Bo Rita to silna Bogiem kobieta, która daje wiele z siebie! Szuka, inicjuje, wybiera.
*
Kolejna życiowa próba to wstąpienie do zakonu – tu jest trzykrotnie odrzucana. Dlaczego..?
Może nie chodziło tylko o jej osobistą przeszłość.. w tej konkretnej mentalności społecznej, razem z wdową po zamordowanym człowieku – zemsta mogła wejść poza klauzurę. W zakonie była również zakonnica – krewna jej męża (z rodu Mancini). Przełożona pewnie bała się i dmuchała na zimne.
W końcu postawiono jej nierealny warunek – pojednanie zwaśnionych rodów. I ten przekaz przemawia do mnie bardziej.
Ona nie tylko to wymodliła, ale i wychodziła.
Od domu do domu – latami.
Aż wreszcie doczekała się – rodzina męża przebaczyła publicznie zabójcom i to ostatecznie zamknęło sprawę morderstwa.
Około 50 roku życia – w Wielki Piątek – otrzymała stygmat ciernia.
Doktor Osvaldo Zucchi (specjalista w dziedzinie kryminalistyki) przeprowadził w 1972 roku badania czaszki świętej. Potwierdziły one istnienie na jej czole rany (świadczy o niej rysa na kości, mająca długość 2,5 cm).
Kiedy zmarła, ustąpił przykry zapach. Za to przez długi czas w celi utrzymywał się piękny zapach róż! Jakby Bóg chciał podkreślić nutę głębi w całym bukiecie jej ziemskiego życia.
*
Dziś przy jej trumnie widać mnóstwo zdjęć małych dzieci oraz niemowląt (pewnie tych uproszonych, lub uratowanych przez modlitwę świętej). Można dostrzec zdjęcia zniszczonych samochodów oraz osób, które ocalały w wypadkach drogowych..
Ja mam swoje tematy z Ritą.
–
Kończąc wizytę w Cascii – łapię w kadr napotkaną różę..
To moja nuta głębi, jaką stąd zabieram:
– pachnieć Bogiem tak pięknie, jak ten kwiat –
*



































































































































































































