Wielkopostne okruchy

– post lekki jak latawiec –

Nie oszukujmy się! Post oznacza przede wszystkim ograniczenie jedzenia. I nie chodzi tu wcale o zamianę wieprzowiny na wykwintną rybę.. post ma boleć! ..ale ma być też lekki jak latawiec.. jak to rozumieć?

*

Tradycje okołopostne mają się dobrze jak np. tłusty czwartek, ale samo poszczenie już nie. Post rozumiany jako rezygnacja z jedzenia to dla wielu z nas jakiś infantylny i niepraktyczny relikt minionych wieków.

A jednak ograniczanie w poście jedzenia (nie tylko słodyczy) to bardzo dobry pomysł.

Dlaczego?

Jesteś tym, co jesz..

Jedzenie jest jak paliwo. Jego jakość i ilość wpływa na nasz organizm oraz samopoczucie. Niemało osób, właśnie przez diety zmieniające „paliwo”, wprowadza zmianę w swoim życiu. Coraz więcej diet polega nie tylko na zmianie tego, co się je, ale na rezygnacji z różnych produktów. Brzmi znajomo?

Post to czas dla ducha, a duch z ciałem jest nierozłączny. To, jak się odżywiamy, ma wpływ na naszą dyspozycję duchową. Ociężałe ciało to przeważnie ociężały duch. Zmniejszenie ilości paliwa z zewnątrz (wypalanie tego, co nagromadziło się w organizmie) i zmiana jego jakości (np. mniej cukru), pomaga wyostrzyć zmysły fizyczne i duchowe. Teraz można puszczać latawiec.. 🙂

Stare łacińskie przysłowie mówi: Plenus venter non studet libenter, co znaczy: pełny brzuch nie przepada za nauką. Tym bardziej nie przepada za modlitwą. Dlatego nie tylko chrześcijaństwo, ale również inne religie przestrzegają postu. Dobrze to oddaje prefacja wielkopostna: Ty przez post cielesny uśmierzasz wady, podnosisz ducha, udzielasz cnoty i nagrody…

Lekki jak latawiec..

Latawiec nie myśli o ćwiczeniu silnej woli. Latawiec jest lekki i dlatego może wzbić się wysoko. Poszczenie w poście ma sens nie po to, żeby komuś coś udowodnić, ale żeby pomóc sobie dotrzeć wyżej i dalej, niż zazwyczaj.

Gdy idziesz w góry, koncentrujesz się na tym, by zdobyć szczyt. Opróżniasz plecak z wszystkiego, co się da, nawet z nadmiaru jedzenia. Nie po to, żeby się umartwiać, ale żeby zwyciężyć z górą.

Gdy zaczniesz post, skoncentruj się na tym, do czego ma on prowadzić. Opróżnij życie z nadmiaru jedzenia i innych „przeszkadzajek”. Jeśli będziesz lekki jak latawiec, to łatwiej osiągniesz cel, a wzmocnienie silnej woli będzie tylko efektem ubocznym.

ma boleć..

Wyrzeczenia wcale nie są przyjemne. Burczenie w brzuchu początkowo nadmiernie zajmuje nam myśli i wręcz wydaje się przeszkadzać w skupieniu na Bogu. Przecież myślę wtedy nie o tym, co ważne, tylko o tej głupiej czekoladce, której sobie odmówiłam! Ale właśnie ta walka z irytacją, zniecierpliwieniem, zmęczeniem jest ofiarą, którą składam Jezusowi. To mój prezent dla Niego.

Mogę go ofiarować w jakiejś intencji, podobnie jak modlitwę. Poza tym podejmując małe albo większe trudy, mogę sobie przypominać o wielkiej ofierze, którą On złożył dla mnie, umierając na krzyżu. Jeśli Go kocham, to chcę przy Nim być nie tylko w chwilach radości i chwały, ale również w tych momentach, kiedy cierpiał.

Post to spotkanie z brakiem pokarmu, dobrego smaku, zapachu potraw, rozkoszy podniebienia. Ten brak otwiera nam oczy na to, że tak naprawdę do życia potrzebujemy mniej, niż nam się wydaje i najczęściej mniej, niż mamy.

Dzięki temu możemy nauczyć skupiać się na tym, co jest naprawdę ważne, a nie na powierzchownych błyskotkach i przyjemnościach, które na chwilę poprawiają nam nastrój, by wkrótce znów domagać się kolejnej ich porcji. 

post i modlitwa..

Ważne jest, aby połączyć post z modlitwą. Post jest dla życia duchowego jak druga noga, natomiast modlitwa jest nogą pierwszą. Wielu ludzi na drodze życia duchowego kuleje i nie ma co się temu dziwić, gdyż nie jest łatwo ciągle chodzić na jednej nodze..

W Piśmie świętym szczególnie dwa fragmenty mówią o znaczącej roli postu. Pierwszy znajdziemy w Ewangelii św. Marka: „Uczniowie pytali Go na osobności: „Dlaczego my nie mogliśmy go (złego ducha) wyrzucić?” Rzekł im: „Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą i postem.” (Mk 9, 28-29).

Drugi fragment przeczytamy w Ewangelii Łukaszowej: „Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu Świętym na pustyni czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł.” (Łk 4, 1-4).

Przy okazji postu, czy też jak post nazywali Ojcowie Kościoła – przy tej modlitwie ciała, jest wspominany nie przez przypadek w obu fragmentach – zły duch. Podkreśla to, że post ma szczególną moc niszczycielską wobec złego ducha.

Jezus – człowiek ustrzegł się pokus diabła nie bez związku z nieprzyjmowaniem pokarmu, tak samo Jezus – uzdrowiciel wskazuje apostołom sposób wypędzania złego ducha – właśnie przez post.

Post ma więc swoje działanie oczyszczające nie tylko ciało, ale i ducha – ze złych skłonności, skutków grzechów, a nawet zniewoleń przez złe moce.

Chleb i woda

Jak zatem pościć? Nie trzeba od razu przechodzić do postu „najcięższego kalibru” np. o chlebie i wodzie. Jeśli codziennie piję kawę i czuję, że nie dam rady odstawić kofeiny z dnia na dzień, bo nie będę nadawać się do życia, to nie odkładam poszczenia na „może kiedyś”, bo przecież post o chlebie i kawie może być Panu Bogu równie miły.. 🙂

Oczywistym jest, że wiele osób podejmuje dużo poważniejsze wyrzeczenia, a jednocześnie pracuje, zajmuje się rodziną, uśmiecha się itd. Ludzie czasem zmagają się z bólem albo niepełnosprawnością i mimo to dają radę.

Ani ssanie w żołądku, ani odzwyczajenie się od kawy nie jest żadnym wielkim wyczynem. Ale jeśli z jakiegoś powodu teraz nie czuję się na siłach, żeby się tego podjąć, to przecież nie znaczy, że zupełnie nie mogę pościć.

To, co mogę ofiarować Bogu, często wydaje mi się kiepskie, mizerne i mało ważne. Ale to wszystko, co mam. I jest dla Niego ważne i piękne – bo ja jestem dla Niego ważna. Przynoszę mu – jak pisała św. Teresa z Lisieux – „gałganki, stare szmaty”, a On zamienia je w klejnoty. „Kochaj mnie teraz! Kochaj mnie taka, jaka jesteś” – mówi Pan.

I jeszcze jedno: nie zakładaj na starcie, że modlitwy i pobożne praktyki muszą być idealne. „Wszystko albo nic”, „doskonałe albo żadne”. Bo problem polega na tym, że życie nie jest idealne, i wtedy zostanie ci już tylko opcja „nic”.

Oczywiście nie należy też stawiać na bylejakość. Czasem, w niektórych sytuacjach i dla niektórych osób post o chlebie i wodzie może być wręcz konieczny. Ale jeśli nie mogę się na niego „szarpnąć” teraz, mogę ofiarować Bogu coś mniejszego, ale mającego tę zaletę, że jest dla mnie wykonalne.

święta woda sodowa..

Z postem ścisłym trzeba jednak uważać, gdyż może też wbijać nas w pychę. Niejeden zakonnik przyznał się, że zawsze czuł się taki „święty” poszcząc, a jeśli jeszcze nie święty, to już na pewno lepszy od innych, od tych nieposzczących. To nie jest dobra droga. Dlatego lepszym wyrzeczeniem może być na początek mniejsze ograniczenie, które nie sprawi, że uderzy nam do głowy „święta woda sodowa”. Tymczasem można powoli zmierzać w kierunku ścisłego postu, na przykład raz w tygodniu, w piątki.

relikt minionych wieków..

Wspaniałe są rezultaty i błogosławieństwa postu i modlitwy.. umożliwiają przecież głębsze poznawanie Bożej rzeczywistości.

Chrystus pościł w sposób radykalny – przez 40 dni nic nie jadł. Podobnie mieszkańcy Niniwy, o których pisze księga Jonasza, oblekli się w wory pokutne, usiedli na popiele i również nic nie spożywali. Pismo Święte chce nam powiedzieć, że post nie może być dodatkiem do życia. Potwierdzili to również święci, jak św. Jan Vianney czy św. Charbel, którzy byli ludźmi praktykującymi posty w sposób radykalny.

Piękne psalmy Dawida powstawały podczas postów i modlitw tego Bożego sługi:

“Niknę jak cień pod wieczór,
Strząsają mnie jak szarańczę.
Kolana mi się chwieją od postu,
A ciało me bez tłuszczu wychudło.
Stałem się im pośmiewiskiem,
Gdy mnie widzą, kiwają głowami”
(Ps 109,23-25).

Post to walka, przez którą zdobywamy wyższe góry, penetrujemy ciemniejsze miejsca, przesadzamy większe mury i głębiej wgryzamy się w problemy.

Wielu zarzuca Kościołowi, że z upływem wieków stawał się coraz bardziej bezradny, pozbawiony mocy, mówiący, że czasy uzdrowień już minęły, że cuda już więcej się nie zdarzają, że powiew Ducha Świętego przeminął wraz z apostołami.

A Chrystus powiedział: “Nastaną jednak dni, gdy oblubieniec zostanie im zabrany, a wtedy pościć będą…” (Mt 9,15).
Ilu wierzących dzisiaj jest posłusznych temu wezwaniu?

Kościół to my..

Co z postem, gdy wokół przelewają się masy dóbr konsumpcyjnych? Co z postem w świecie, w którym Imperium Karnawału jest wyspą na oceanie nędzy?

Post nie naprawi zła świata. Ale czy my będziemy zdolni wziąć udział w jego naprawie, jeśli nie będzie nas stać na dobrowolne postawienie się na granicy niedostatku, wręcz zagrażającego życiu głodu, by wreszcie doświadczyć, że naszym prawdziwym życiem jest Duch Boga..?


Opublikowano