Wielka Środa

W liturgii, w czytaniu mszalnym po raz kolejny pojawia się postać tragicznego ucznia. Mateusz opowiada o rozmowie Judasza z arcykapłanami – zdrajca otrzymuje trzydzieści srebrników za wydanie ofiary. 

*

Noc spędził Jezus poza miastem. Ze względu na bezpieczeństwo udawał się w różne miejsca- tym razem prawdopodobnie do Betanii.

*

Wielka Środa jest nazywana dniem Judasza. To właśnie w tym dniu ostatecznie zdecydował o zdradzie swego Mistrza. Daniel Rops skomentował jego postawę tak: „Popełnił zbrodnię, która jego imię okryje hańbą po wszystkie czasy”.

*

Ewangeliści nie przytaczają żadnych mów Pana Jezusa z tego dnia, zapewne po to, by w tej ciszy jeszcze bardziej ukazała się groza Judaszowego czynu.

*

Z postacią niewiernego apostoła wiąże się też najpopularniejszy zwyczaj, kultywowany w Wielką Środę. W całej Polsce obchodzono tzw. judaszki, czyli wieszanie czy też pojmanie Judasza.

*

Wykonywano słomianą kukłę, która miała wyobrażać Judasza. Do jej paska przypinano woreczek z 30 kawałkami szkła, symbolizującymi srebrniki. Zrzucano ją z najwyższego domu danej miejscowości. Potem bito ją kijami, szarpano, włóczono po ulicach, przeraźliwie przy tym krzycząc. Często z „Judasza” zostawała garść słomy. Tę resztkę palono lub topiono. Topienie kukły to także schrystianizowana forma topienia Marzanny, która wyrosła z pogańskich obrzędów witania wiosny.

*

Ze względu na nadmierną agresję uczestników widowiska, Kościół zakazał jego organizowania. Tradycja wieszania Judasza jest jednak nadal kultywowana np. w Jarosławiu na Podkarpaciu i jego okolicach.

*

W Wielką Środę w kościołach odprawiana jest tzw. ciemna jutrznia, czyli głośne odmawianie brewiarza przez duchownych. Dawniej odbywało się to przy świetle trójkątnego świecznika z piętnastoma świecami. Po każdym odśpiewanym psalmie gaszono jedną świecę.

*

Czynności te miały znaczenie symboliczne. 14 psalmów oznaczało 14 apostołów i 2 uczniów Chrystusa, którzy zwątpili i Go opuścili. Ostatnia, paląca się do końca świeca, była symbolem osamotnionego Jezusa.

*

Na zakończenie ciemnej jutrzni duchowni uderzali brewiarzami o ławki. Powstały hałas miał symbolizować opisane w Ewangelii trzęsienie ziemi i popłoch wśród uczniów po śmierci Chrystusa. Zdarzało się również, że młodzi chłopcy, naśladując księży, uderzali kijami o kościelne ławy.

*

Ciemną jutrznię odprawia się również rankiem w Wielki Czwartek i Wielki Piątek.

*

Wielka Środa to moment, w którym apostołowie przygotowywali się do święta Paschy, które miało się odbyć następnego dnia. W tym dniu księżyc, Ziemia, Saturn oraz Gwiazdozbiór Pieca zawsze ustawiają się w linii prostej.

Za oknem pełnia..

Święto Paschy jest obchodzone 14-15 dnia miesiąca Nisan. Wówczas, inaczej niż obecnie, obowiązywał kalendarz księżycowy, co oznacza, że 14-15 dnia każdego miesiąca przypadała pełnia księżyca. Konsekwencją zmiany kalendarzy z księżycowych na słoneczne było to, że odtąd cykl miesięcy przestał się pokrywać z cyklem księżyca i przez to właśnie Wielkanoc jest dziś świętem ruchomym. Choć z punktu widzenia kalendarza lunarnego nie: w wielkanoc zawsze na niebie dostrzeżemy pełnię i będzie to pierwsza wiosenna pełnia księżyca.


Wielki Wtorek

Liturgia mszalna Wielkiego Wtorku przenosi nas do wieczernika. Jezus zapowiedział zdradę Judasza, jednakże nikt z uczniów nie zrozumiał, o kogo chodzi. Natomiast Piotr na wieść o nieuchronnym odejściu Jezusa zapewnił o swej wierności, co spotkało się z powątpiewaniem ze strony Jezusa, który przewidział zdradę swego ucznia.

*

Ten dzień Jezus spędził znowu w mieście. Przebywając na dziedzińcu świątyni, zaobserwował ubogą wdowę, która złożyła swą skromną ofiarę do skarbony. I za ten gest otrzymała nieoczekiwane wyróżnienie. „Ta wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich” – skomentował jej czyn Pan Jezus.

*

Nie obeszło się również bez kolejnej próby skompromitowania niewygodnego Nauczyciela. Podchwytliwe pytanie dotyczyło sprawy płacenia podatków. Z chytrze zastawionej pułapki Jezus wyszedł zwycięsko. Ze spokojem dał zaskakująco proste rozwiązanie: „Dajcie cesarzowi co cesarskie, a Bogu co boskie”.

*

Również w tym dniu Jezus wygłosił dłuższą mowę na temat końca świata. Gdy opuszczał świątynię, ktoś z uczniów zwrócił uwagę na piękno i majestat tej budowli. Zbawiciel, odpowiadając, ukazał przygnębiającą wizję: „Nie pozostanie tu kamień na kamieniu” (Mt24,2).

*

W dawnych czasach Wielki Poniedziałek i Wtorek w Polsce były dniami wielkich, przedświątecznych porządków. Sprzątano domy i obejścia, bielono piece i chaty, myto okna, czyszczono obrazy, szorowano podłogi. Dekorowano mieszkania wycinankami i wydmuszkami.

*

Z porządkami przed Wielkanocą trzeba było się uwinąć właśnie do Wielkiego Wtorku. Według dawnych wierzeń, jeśli sprzątanie trwało dłużej, mogło przynieść spóźnialskim pecha. W niektórych regionach Polski porządki przedświąteczne kończono już nawet przed Niedzielą Palmową.

*

Wielki Wtorek był także ostatnim momentem dla gospodarzy, aby wyjść w pole. Bo – jak głosiło przysłowie – „kto we Wielki Tydzień sieje, będzie miał szyćko wielgie”.

*

W tradycji chrześcijańskiej Wielki Poniedziałek i Wielki Wtorek to dni pojednania. Nie towarzyszy im szczególna liturgia, msze są odprawiane normalnie. Mają być okresem żałoby i zadumy nad śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa.

*

Tak się składa, że w naszym kościele odbywają się w tych dniach rekolekcje wielkopostne wraz z możliwością spowiedzi. Jest to więc świetna okazja, by jeszcze głębiej przeżyć najważniejszy tydzień w roku liturgicznym.

*


Wielki Poniedziałek

We Mszy św. w Wielki Poniedziałek czytana jest Ewangelia o namaszczeniu w Betanii. Maria, namaszczając stopy Jezusa cennym olejkiem, wykonała gest, który wywołał krytykę ze strony Judasza, spotkał się jednak z pochwałą i wdzięcznością Zbawiciela, który odczytał w nim czystą miłość.

*

Na ulicach Jerozolimy panowała przedświąteczna gorączka. Przybywały masy pielgrzymów. Nocowali najczęściej w namiotach, które szczelnie obrastały miasto. Domy zapełnione przybyszami stawały się gwarne i pełne ruchu. Do stolicy przybył także Antypas oraz rzymski prokurator Piłat.

*

Pan Jezus dokonał cudu, który wobec wszystkich wcześniejszych znaków miał wyjątkową wymowę: przeklął drzewo figowe, a to natychmiast uschło. Jest to jedyny „cud-kara”. Jak zrozumieć ten czyn? Daniel Rops, autor cenionej opowieści o życiu Jezusa stwierdził: „Przeklęta figa to człowiek okryty gęstym listowiem zewnętrznej, powierzchownej obserwacji, a nie przynoszący prawdziwych owoców miłości”.

*

Według Ewangelii Marka, Jezus w tym dniu wszedł do świątyni i zaczął wypędzać sprzedających w niej kupców, sprowadzając na siebie gniew kapłanów. Wyrzucając kupców ze świątyni jerozolimskiej Jezus dokonał oczyszczenia tego miejsca, napominając „napisane jest – mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców” (Mk 11, 15-18).

*

Prawdopodobnie również w poniedziałek zaniepokojony Sanhedryn wysłał do Jezusa poselstwo z pytaniem, w imię kogo przemawia, skąd ma władzę nauczania? Jezus w odpowiedzi stawia własne pytanie o chrzest Jana Chrzciciela, na temat którego jednak rozmówcy nie chcą się wypowiedzieć. Prowokacja uczonych się nie udała. Odchodzą w poczuciu przegranej.

*


Opublikowano

Ostatnia prosta

-Niedziela Palmowa-

Dzień radosnej euforii, przeszywającego smutku i szumiącej palmy kołyszącej się na wietrze.. ta niedziela otwiera przed nami czas upamiętniający ostatnie ziemskie dni Chrystusa..

Liturgia tego dnia wspomina uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy na pięć dni przed Jego ukrzyżowaniem. Jest rozpięta między dwoma momentami: z radosnej procesji, która wypełnia nasze serca euforią, że Jezus jest pośród nas, Kościół nagle – bez większych wstępów i wprowadzeń – poprzez czytanie z podziałem na role, przenosi nas w klimat Męki Pańskiej.

W ten sposób chce podkreślić, że triumf Chrystusa i Jego Ofiara są ze sobą nierozerwalnie związane.

W Niedzielę Palmową obowiązuje czerwony kolor szat liturgicznych. Mimo to uroczystość ma wymowę radosną, gdyż rozpoczyna ciąg wydarzeń, przez które dokonało się zbawienie świata.

Udział w liturgii Niedzieli Palmowej oznacza zgodę na krzyż, cierpienie z Chrystusem oraz na taką, a nie inną drogę życia. W niektórych parafiach asysta liturgiczna wychodzi na zewnątrz kościoła, a potem procesjonalnie podchodzi do zamkniętych drzwi świątyni, w które następnie kapłan trzykrotnie uderza krzyżem, ukazując w symboliczny sposób, że krzyż otwiera drogę do nieba.

Podczas tego obrzędu śpiewa się antyfonę: „Bramy, podnieście swe szczyty, unieście się odwieczne podwoje, aby mógł wkroczyć Król chwały”. Zaraz przy wejściu do kościoła czytana jest Ewangelia o tryumfalnym wjeździe Jezusa do Jerozolimy, a następnie kapłan święci palmy. Później zostają one spalone, a popiołem posypuje się głowy wiernych w Środę Popielcową następnego roku.

W polskiej tradycji ludowej Niedzielę Palmową nazywano również Kwietną bądź Wierzbną.

Tradycyjne palmy wielkanocne przygotowywano z gałązek wierzby, która w symbolice Kościoła jest znakiem zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy. Obok wierzby używano także gałązek malin i porzeczek. Ścinano je w Środę Popielcową i przechowywano w naczyniu z wodą, aby puściły pąki na Niedzielę Palmową. W trzpień palmy wplatano również bukszpan, barwinek, borówkę i cis. Tradycja wykonywania palm szczególnie zachowała się na Kurpiach oraz na Podkarpaciu, gdzie corocznie odbywają się konkursy na najdłuższą i najpiękniejszą palmę.

Po ich poświęceniu zatykano je za krzyże i obrazy, by strzegły domu od nieszczęść i zapewniały błogosławieństwo Boże. Wtykano także palmy na pola, aby Pan Bóg strzegł zasiewów i plonów przed gradem, suszą i nadmiernym deszczem.

*

Niedziela Palmowa to dzień potężnych skrajności i niewiarygodnego rozdarcia. Od euforii po nienawiść, od uwielbienia po odrzucenie, od tłumu po samotność..

To jest czas, który powinien nas przebudzić, otrząsnąć i zszokować. Tu trzeba otworzyć szeroko swoje serce i zobaczyć potężne pęknięcie, jakie uczynił w nim nasz grzech.

Tu nie wystarczy pomachać palmą nawet największą, bo zrobioną na konkurs ogłoszony w parafii, ale trzeba się zatrzymać i zawołać z całego serca, z popękanych głębin bezradności – hosanna, czyli zbaw mnie Panie, zbaw mnie Jezu, potrzebuję Ciebie!


Opublikowano

Na ostatniej prostej Wielkiego Postu

*

ja adam

usłyszałem

Twój głos Panie

z ukrycia wychodzę..


oto zrobiłem wszystko

co chciałem



zniszczyłem kamienne tablice

śmiejąc Ci się w twarz

zhańbiłem każdą świętość

odwróciłem znaczenie

starych jak świat praw



biel nazwałem czernią

nonsens prawdą

otwarte drogi

– to ślepe zaułki

zakręty są przepaścią


trąd mego grzechu

zaburza porządek

w przyrodzie



nic nie mam

na swą obronę


prócz Twego Krzyża

i Matki pod nim

*

*

Zostało jeszcze kilka dni, w tym najważniejszy okres – Triduum Paschalne.

Nie oglądaj się „za siebie” i na to, co nie wyszło przez ostatnie tygodnie.

Skup się na najbliższych dniach, weź udział w rekolekcjach..

*

*

Bo na ostatniej prostej Wielkiego Postu podążamy trudną drogą.. zmierzamy do Zmartwychwstania, obejmując wraz z Chrystusem krzyż.

*

*


Opublikowano

Gorzkie Żale przybywajcie..

Czy można dziś wyśpiewać prawdę o szalonej miłości Boga do nas wszystkich – przerażonych, uwikłanych w grzechy i strachy, osamotnionych, połamanych na duchu..?

Ależ oczywiście..

To właśnie Gorzkie Żale są tym wyjątkowym nabożeństwem, które w trzech częściach wspaniałej poezji oddaje emocje, pomagające wtopić się w misterium męki Chrystusa, towarzysząc Jego bolesnej Matce..

*

Chłodne od zmierzchu powietrze wypełnia się głośnym nawoływaniem dzwonu. Mama prosi, abym się pospieszyła. Sama szybko nakłada płaszcz. Nakrywa głowę szalem. Idziemy po wyśnieżonej jeszcze drodze, po jej bieli rozjaśnionej purpurowym światłem zachodzącego już słońca. Siadamy w ławce. Mama otwiera książeczkę do nabożeństwa. I nagle słyszę, jak kościół zaczyna oddychać organową muzyką i śpiewem. Z bocznych jego naw, ze środka zaczynają wznosić się słowa: 'Gorzkie żale przybywajcie..’
Głosy kołyszą się jak gałązki wierzby na wietrze, łączą w tonację molową, są miękkie i zarazem smutne. Wydaje się, że chcą się dźwignąć, wyprostować, ale pod ciężarem rozpaczy opadają na kamienną posadzkę. Jest w nich powolny, miarowy, jednostajny krok udręczonego człowieka, jest i akt skruchy. Śpiew płynie..

*

W pierwszej części nabożeństwa pochylamy się nad wydarzeniami, które poprzedzały wyrok u Piłata.

Druga ich część pozwala zatrzymać się nad wydarzeniami od oskarżenia Jezusa aż do ukoronowania cierniową koroną.

Natomiast w trzeciej części śpiewem opowiadamy ostatni akord ziemskiego życia Jezusa – od ukoronowania cierniem aż do złożenia martwego Ciała w grobie.

Ten pięknie utkany tekst modlitewny porusza do samej głębi..

Niezależnie od części modlitwę otwierają słowa Pobudki, jako zachęty do rozważania Męki Pańskiej.

Ciekawe jest, że ukazaną w „Hymnie” przestrzeń świata wyznaczają powtarzane w każdej jego części słowa „krew” i „serce”. Uważne przyjrzenie się ich usytuowaniu w tekście pozwala zobaczyć, że słowa te występują naprzemiennie. Wydaje się, że jak drogowskazy – powinny tkwić w każdym z nas, wyznaczając kierunek naszych myśli i czynów – „miłość i ofiara”, „ofiara i miłość”…i tak aż do końca..

Litanijny lament duszy nad cierpiącym Jezusem wywołuje stan przeciągłego zawodzenia, rzewności i długotrwałego bólu, jaki odczuwa Dusza patrząca na umęczonego Zbawiciela. Przypatrując się okrucieństwu człowieka – Dusza wciąż waży boskość Chrystusa, by w konsekwencji odkryć mądrość istnienia i bez wahania oświadczyć: „Bądź uwielbiony! Bądź wysławiony! Boże nieskończony!”.

Jak bardzo ujmująca jest Rozmowa duszy z Matką Bolesną.

Matka Jezusa nie zwraca się do nikogo poza swym Synem. Z opowieści Duszy wynika, że jest swoim czuciem, swoją myślą nieobecna w świecie ludzi. Przeszyta bólem, „na sercu ciężko stroskana” zdaje się być kimś, kto nie zauważa tego, co wokół niego się dzieje.

Na wiele pytań Duszy nie odpowiada, jakby ich nie słyszała. Nie prosi o wsparcie, nie oczekuje ludzkiego żalu – natomiast całą sobą wtapia się w cierpienie swojego Syna, jak wtapia się każdy człowiek, który traci na zawsze ukochaną osobę.

Dusza, mimo milczenia Matki Boskiej, trwa przy niej i nie odstępuje jej. Poprzez szereg pytań, jakie zadaje i wymowne milczenie Najświętszej Marii, z jakim się spotyka, zaczyna rozumieć, że człowiekowi trzeba zawsze dać czas, aby mógł swój ból sam przeboleć. 

Dusza pojmuje, że w spotkaniu z cierpiącym człowiekiem najważniejsze jest, by być z nim. To bycie wcale nie musi oznaczać trwania w rozmowie, w słowach. Ono powinno polegać przede wszystkim na uczestniczeniu w dramacie cierpienia, dlatego też Dusza ostatecznie powie: „Pragnę, Matko, zostać z Tobą, dzielić się Twoją żałobą, śmiercią Syna Twojego.”

Zostać z człowiekiem, który cierpi, dzielić się z nim swoją żałobą – oto mądrość „Gorzkich Żali”.

Jest więc w nich nie tylko żarliwa wiara budowana na płaszczyźnie wielkich wzruszeń, spiętrzonych emocji, ale i piękna przypowieść o tym, jak należy poznawać świat, jaką drogą należy zmierzać, żeby dotrzeć do Prawdy.

*

Bestseller wszechczasów..?

Gorzkie Żale online 2021 - transmisja na żywo w TV, internecie i radiu

„Gorzkie żale” z pewnością napisał geniusz. Kim był?

Niewielka książeczka z bardzo długim barokowym tytułem: „Snopek Myrry z Ogroda Gethsemańskiego albo żałosne Gorżkiey Męki Syna Bożego […] rospamiętywanie” ukazała się w 1707 roku w Warszawie.

Tak, tak.. Gorzkie Żale mają już 314 lat!

Jak czytamy dalej na stronie tytułowej, książka została wydana „za staraniem i kosztem Ichmościów Panów Braci i Sióstr Konfraternijej Rocha Świętego przy Kościele farnym Świętego Krzyża w Warszawie”. Kościół stoi do dzisiaj i jest jedną z bardziej znanych świątyń w Polsce.

Utwór zredagował ks. Wawrzyniec Benik ze zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego à Paulo, który był opiekunem tejże „Konfraternijej”, czyli Bractwa. Przyjmuje się, że to właśnie on napisał tekst.

Zapewne wzorował się na popularnych wówczas przedstawieniach pasyjnych i łacińskich oraz polskich pieśniach wielkopostnych, ale dzieło jest oryginalne i jedyne w swoim rodzaju.

Nabożeństwo Gorzkich Żali bardzo szybko się spopularyzowało. Na początku XIX wieku było odprawiane chyba w każdej polskiej parafii. Przez półtora wieku żadna książka nie rozeszła się po Polsce w tylu egzemplarzach.

Kiedy mieszkańcy Warszawy zaczęli masowo chodzić na Gorzkie żale do kościoła Świętego Krzyża, dominikanie obserwanci zauważyli w swoim kościele pustki na różańcu. Nie spodobało im się to.

Napisali więc list do papieża z prośbą o zakazanie nowego nabożeństwa. Papież jednak nie tylko nie zabronił odprawiania Gorzkich Żali, ale wręcz ustanowił odpusty dla tych, którzy w nim uczestniczyli.

W żadnym innym kraju pobożność nie wytworzyła i nie zachowała tej pięknej pasyjnej tradycji. Dlatego Gorzkie Żale to nie tylko bezcenny zabytek, ale także wyraz typowo polskiej pobożności.

*

Gorzkie Żale za firanką..?

Niemiecka mistyczka średniowieczna, święta Mechtylda, podczas jednego ze swych licznych objawień Pana Jezusa, usłyszała od Niego te słowa:

Ilekroć przy nabożnym rozpamiętywaniu męki Mojej serdecznie kto westchnie, tylekroć wdzięcznie łagodzi rany Moje. W tejże też chwili wypuszczam strzałę miłości w serce jego. Zaprawdę powiadam, że kto by z nabożeństwa ku męce Mojej choćby jedną łzę uronił, tak mi jest miłym, jak gdyby za mnie podjął męczeństwo.

A więc przybywajcie żale, z całą swoją typowo ludzką, a jednocześnie chrześcijańsko – polską gorzkością w godzinie przejmujących słów i dźwięków! W kościele, w kącie pokoju, za firanką codzienności, w cieniu rzęs, przepuszczających kolejne promienie łez..

*

Nabożeństwo kończy się, a ludzie rozchodzą. W oknach domów zapalają się światła. Wracamy pośród szeptów, przytłumionych rozmów. Ulica zatopiona w stężałym mroku wypełnia się żółtym omdlewającym światłem przydrożnych lamp. Bijąca od miasta łuna skruchy i tęsknoty wznosi się aż po sklepienie nieba, aż po konstelacje gwiazd. Powoduje, że mrok słabnie i nie jest już tak gęsty jak o zmierzchu. Niedługo potem miasto zapada w sen błogosławionej ciszy. W niej trwać będzie do świtu, kiedy na witrażu poranka słońce wyświetli obraz  nowego zmartwychwstania.

*


Opublikowano

Dokładnie 2 497 km stąd w linii prostej jest wąska, zakurzona, leżąca jakby na uboczu zwykła uliczka.. a jednak inna, niż wszystkie.. Nieliczni z nas mieli okazję przejść się jej korytarzem przynajmniej raz w życiu.. inni mieli to szczęście razy kilka..

Via Dolorosa

..tej ulicy się nie zwiedza – trzeba ją przeżywać..

..zobaczysz tu mnogość kolorów, piękno przedmiotów.. usłyszysz śmiech dzieci biegnących ze szkoły, nawoływania sklepikarzy, turystów przybyłych z różnych stron świata – tak jak wtedy przybyłych z różnych części Imperium Rzymskiego..

..tak samo praży słońce już przed południem.. mury nadal świecą niepowtarzalną bielą wpadającą w dziwny odcień żółci..

..podobnie starzec siedzi pod murem swego domostwa, a młoda kobieta niesie kosz z owocami..

..ten sam zgiełk kupczących.. pomarańcze pachną tak samo.. mdły zapach oliwek niczym się nie różni od tego sprzed dwóch tysięcy lat..

..także uzbrojeni żołnierze przechadzają się tu i tam, by swą obecnością – posiadaną bronią budzić respekt..

..tym niezbyt długim odcinkiem drogi nieustannie wędrują pielgrzymi.. odmawiają modlitwy, śpiewają, niosą krzyże..

..wśród tego tłumu śpieszącego w różne strony ktoś klęczy, pochyla głowę, inny dotyka płyt kamiennych, całuje fragment muru..

Nieustanny śpiew i modlitwa wśród kamieni historii i gwaru codzienności..

..tu rzeczywiście czuje się świętość tego Miejsca..

***

„Prowadzili więc Jezusa od Kajfasza na zamek” (J 18, 18)

I.Jezus na śmierć skazany

Idę.. krok za krokiem.. aby być świadkiem.. obecnie jest tu arabska szkoła Al-Omariya..

Świta.

Jest to godzina ludzi zapierających się.

Ja to pianie koguta słyszę tu, Panie..

***

„Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować” (J 19, 1) „Wtedy to wydał Go na śmierć krzyżową” (J 19, 16)

II. JEZUS BIERZE KRZYŻ NA SWE RAMIONA

Naprzeciwko szkoły – kaplice Skazania i Ubiczowania, a zaraz obok klasztor Sióstr Syjonu i brukowy plac Lithostrotos.. zachowały się tu jeszcze wyryte gry żołnierzy rzymskich..

Idę dalej.. mijam kilku muzułmanów oraz pielgrzymów.. zatrzymuję się.. wiem, że to gdzieś tutaj..

Stoję pod łukiem Ecce Homo.. świat poza murami przestaje istnieć..

Jezu..

przykryty żywym ogniem Ran

stoisz patrząc przez korytarz wieków

w moje oczy..

***
„Pocieszyciel daleko ode mnie, ten co by mi życie przywrócił”

III. jezus upada po raz pierwszy

Skrzyżowanie ulic. Po prawej muzułmańskie kobiety sprzedają przyprawy, zioła – bogactwo smaków i zapachów..

..w kaplicy panuje chłód..

Jerozolimskie kamienie..

Tu bili. Tu padł. Szedł dalej..

***
Wszyscy, co drogą zdążacie, przyjrzyjcie się, popatrzcie, czy jest boleść podobna do tej, co mnie przytłacza (Lm 1, 12)

IV. Jezus spotyka swoją matkę

Wchodzę do kościoła spotkania Syna i Matki. Cisza. Nie ma gwaru miasta. Nie ma handlu, nie ma nawoływań sprzedawców, nie ma naciągaczy. Ta stacja boli najbardziej..

Schodzę po schodach. Widzę ślad na posadzce. Tutaj Go spotkała. Sztylet w sercu. To trwa nieustannie..

***
„I zmusili niejakiego Szymona Cyrenejczyka, ojca Aleksandra i Rufa, który szedł z pola i przechodził mimo, aby niósł Krzyż Jego” (Mk 15, 21)

V. Szymon z cyreny pomaga nieść krzyż jezusowi

Od tego miejsca droga wije się dość stromo. Wokół mnie tłoczno, trzeba się przeciskać, nikt nie ustępuje miejsca.. mijam kolejnych muzułmanów, którzy idą do meczetu na Wzgórzu Świątynnym..

Staję pod ścianą z lewej strony. No tak. Piątek. Wtedy też żydzi spieszyli się, aby zdążyć i wrócić do domu przed Paschą..

Dotykam miejsca na ścianie budynku. Tutaj się oparł. Nierównomierne schody i śliskie kamienie utrudniają drogę. Szymonie.. dlaczego ty ?

Cóż miałem robić ?
Musiałem.
Kazali.

***
„Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą” (Lb 6, 25)

Vi. weronika ociera twarz jezusowi

Uważnie stawiając kroki rozglądam się wokół.. w piaskowych murach życie od wieków płynie swoim rytmem..

..a krople Krwi spływają po twarzy delikatną stróżką znacząc bruk..

..to nic.. za rogiem czeka miłość.. wybiegnie z tłumu.. pod prąd rozumowi.. z rąbkiem współczucia, oliwą pocałunku i chustą łez..

***
„On sam ich odkupił w swojej miłości i w swoim miłosierdziu”
(Iz 63, 9)

VII. jezus upada po raz drugi

Dochodzę do kolejnego skrzyżowania. Przytłacza mnie liczba sklepów, już nie tylko z pamiątkami religijnymi.. są tu słodycze, ryby, mięso..

Uśmiech sprzedawców nie zachwyca.. ktoś robi interes życia, ktoś traci wszystko..

..tylko Miłość nie unosi się pychą.. leżała tu przed Golgotą, więc wie..

***
„Córki Jerozolimskie, nie płaczcie nade mną, lecz płaczcie nad sobą i dziećmi swoimi” (Łk 23, 28)

VIII. jezus pociesza płaczące niewiasty

Patrzę na kamień umieszczony przy ósmej stacji. Miłość ma suche oczy i bardzo spłakane serce.

Widzę zakrzepłe Krwią usta..

– wody.. kroplę wody –

A one mają tylko łzy..

***
„Oto przychodzę, pragnę czynić wolę Twoją, Boże mój”
(Ps 40, 8-9)

IX. jezus upada po raz trzeci

Wracam na główną ulicę. Idę pomiędzy straganami. Wstrzymuję oddech – nie lubię zapachu surowego mięsa. Za chwilę znów trzeba skręcić. Wypatruję uliczki.

Ten upadek oznaczono wbudowaną w drzwi kościoła koptyjskiego kolumną z czasów rzymskich..

Jezu..

Widzisz już miejsce swej kaźni.

Tylko drzewa stoją cicho przerażone..

***
„Od stóp do głów nic na Nim zdrowego, tylko guzy i sińce, i świeże rany” (Iz 1,6)
Może być zdjęciem przedstawiającym 16 osób, uśmiechnięci ludzie i tekst „PARAFIA ŚW. N.JACKA”

X. jezus z szat obnażony

Te strome schody kierują do Kaplicy Obnażenia Jezusa z szat. Tutaj też przeszłość miesza się z teraźniejszością, a sacrum z profanum.

Ale Twoja miłość przetrwa wszystkie próby. Zaświadczyłeś o niej poszarpanym Ciałem..

***
„Przebodli ręce i nogi Moje. Mogę policzyć wszystkie kości moje..” (Ps 22, 17-18)

XI. jezus do krzyża przybity

Przekraczam próg Bazyliki Grobu Bożego. Szybko kieruję się na prawo i wchodzę krętymi schodami do góry. Tak naprawdę wspinam się na szczyt Golgoty.

Stępione gwoździe rozdzierają Ciało, a szydercze spojrzenia – duszę..

***
„Jezus znowu zawołał donośnym głosem i oddał ducha”
(Mt 27, 50)

XII. jezus na krzyżu umiera

Stoję za pielgrzymami w kolejce do miejsca, gdzie wbito krzyż. Wokół ciche śpiewy różnojęzyczne i modlitwy przeplatają się z informacjami przekazywanymi przez przewodników.

Jestem blisko. Dotykam marmurowego ołtarza. Jeszcze dwie osoby. Klękam. Pod ołtarzem jest wnęka. Dotykam srebrnej okrągłej płyty. Wyrzeźbione są w niej sceny z Męki Chrystusa. Nikt więcej się tutaj nie zmieści. Bóg przyjmuje pojedyńczo. Dotykam kamienia. Tutaj wbito krzyż.

Z jego wysokości widać lepiej. Jeszcze tylko ostatnie słowa – testament -po kawałku rozrywają serce Matki..

***
„A potem prosił Piłata Józef z Arymatei, który był potajemnym uczniem Jezusa, aby mógł zdjąć ciało Jezusa; i pozwolił Piłat”
(J 19, 38)

XIII. jezus zdjęty z krzyża

Podchodzę do ołtarza Matki Bożej Bolesnej.

Łzo utkana z milczenia..

Chciałaś jak Szymon nieść, jak Weronika otrzeć, jak Matka zasłonić własnym ciałem..

A jesteś tu i trwasz w bólu czekając  na swoje zagubione dzieci.

***
„A Józef wziął ciało i owinął je w czyste prześcieradło i złożył je w swoim nowym grobie, który wykuł w skale i zatoczył przed wejściem do grobu wielki kamień” (Mt 27, 59-60)

XIV. Jezus do grobu złożony

Bazylika Grobu Pańskiego przytłacza swą wielkością. Stoję drugą godzinę w kolejce z pielgrzymami okrążając grób. W tym miejscu pełnym mistycznych zakamarków wszystko się miesza, nakłada, uzupełnia, wyzwala kaskadę myśli. Z bizantyjskich mozaik na sklepieniu kopuły próbuję odczytać jakąkolwiek treść.

Natłok kaplic i obrządków, gdzie stykają się różne odcienie tej samej religii, jak pachnące zioła balsamiczne zmieszane ze łzami.

Przecież miłość na śmierć nie umiera. Nie opuszcza żadnego miejsca, dlatego idzie do grobu.
_________

***

Wychodzę z grupą na zewnątrz. Patrzę na twarze przyjaciół. Nikt z nas nie będzie już taki, jak przedtem.

Byłam z Tobą, Panie
w każdym z tych miejsc otwartych jak stygmaty..

Ale wracam do wnętrza Bazyliki.
Muszę tam wejść jeszcze na chwilę,
usiąść w kącie na marmurowych schodach,
i na ułamek sekundy
dostąpić drgania miejsca,
gdzie dokonało się zbawienie świata.

***
Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Niech zapamiętam
– raz na zawsze –
że jedyna droga do domu
to droga Golgoty

Amen.
________


Opublikowano

Wielkopostne okruchy

– post lekki jak latawiec –

Nie oszukujmy się! Post oznacza przede wszystkim ograniczenie jedzenia. I nie chodzi tu wcale o zamianę wieprzowiny na wykwintną rybę.. post ma boleć! ..ale ma być też lekki jak latawiec.. jak to rozumieć?

*

Tradycje okołopostne mają się dobrze jak np. tłusty czwartek, ale samo poszczenie już nie. Post rozumiany jako rezygnacja z jedzenia to dla wielu z nas jakiś infantylny i niepraktyczny relikt minionych wieków.

A jednak ograniczanie w poście jedzenia (nie tylko słodyczy) to bardzo dobry pomysł.

Dlaczego?

Jesteś tym, co jesz..

Jedzenie jest jak paliwo. Jego jakość i ilość wpływa na nasz organizm oraz samopoczucie. Niemało osób, właśnie przez diety zmieniające „paliwo”, wprowadza zmianę w swoim życiu. Coraz więcej diet polega nie tylko na zmianie tego, co się je, ale na rezygnacji z różnych produktów. Brzmi znajomo?

Post to czas dla ducha, a duch z ciałem jest nierozłączny. To, jak się odżywiamy, ma wpływ na naszą dyspozycję duchową. Ociężałe ciało to przeważnie ociężały duch. Zmniejszenie ilości paliwa z zewnątrz (wypalanie tego, co nagromadziło się w organizmie) i zmiana jego jakości (np. mniej cukru), pomaga wyostrzyć zmysły fizyczne i duchowe. Teraz można puszczać latawiec.. 🙂

Stare łacińskie przysłowie mówi: Plenus venter non studet libenter, co znaczy: pełny brzuch nie przepada za nauką. Tym bardziej nie przepada za modlitwą. Dlatego nie tylko chrześcijaństwo, ale również inne religie przestrzegają postu. Dobrze to oddaje prefacja wielkopostna: Ty przez post cielesny uśmierzasz wady, podnosisz ducha, udzielasz cnoty i nagrody…

Lekki jak latawiec..

Latawiec nie myśli o ćwiczeniu silnej woli. Latawiec jest lekki i dlatego może wzbić się wysoko. Poszczenie w poście ma sens nie po to, żeby komuś coś udowodnić, ale żeby pomóc sobie dotrzeć wyżej i dalej, niż zazwyczaj.

Gdy idziesz w góry, koncentrujesz się na tym, by zdobyć szczyt. Opróżniasz plecak z wszystkiego, co się da, nawet z nadmiaru jedzenia. Nie po to, żeby się umartwiać, ale żeby zwyciężyć z górą.

Gdy zaczniesz post, skoncentruj się na tym, do czego ma on prowadzić. Opróżnij życie z nadmiaru jedzenia i innych „przeszkadzajek”. Jeśli będziesz lekki jak latawiec, to łatwiej osiągniesz cel, a wzmocnienie silnej woli będzie tylko efektem ubocznym.

ma boleć..

Wyrzeczenia wcale nie są przyjemne. Burczenie w brzuchu początkowo nadmiernie zajmuje nam myśli i wręcz wydaje się przeszkadzać w skupieniu na Bogu. Przecież myślę wtedy nie o tym, co ważne, tylko o tej głupiej czekoladce, której sobie odmówiłam! Ale właśnie ta walka z irytacją, zniecierpliwieniem, zmęczeniem jest ofiarą, którą składam Jezusowi. To mój prezent dla Niego.

Mogę go ofiarować w jakiejś intencji, podobnie jak modlitwę. Poza tym podejmując małe albo większe trudy, mogę sobie przypominać o wielkiej ofierze, którą On złożył dla mnie, umierając na krzyżu. Jeśli Go kocham, to chcę przy Nim być nie tylko w chwilach radości i chwały, ale również w tych momentach, kiedy cierpiał.

Post to spotkanie z brakiem pokarmu, dobrego smaku, zapachu potraw, rozkoszy podniebienia. Ten brak otwiera nam oczy na to, że tak naprawdę do życia potrzebujemy mniej, niż nam się wydaje i najczęściej mniej, niż mamy.

Dzięki temu możemy nauczyć skupiać się na tym, co jest naprawdę ważne, a nie na powierzchownych błyskotkach i przyjemnościach, które na chwilę poprawiają nam nastrój, by wkrótce znów domagać się kolejnej ich porcji. 

post i modlitwa..

Ważne jest, aby połączyć post z modlitwą. Post jest dla życia duchowego jak druga noga, natomiast modlitwa jest nogą pierwszą. Wielu ludzi na drodze życia duchowego kuleje i nie ma co się temu dziwić, gdyż nie jest łatwo ciągle chodzić na jednej nodze..

W Piśmie świętym szczególnie dwa fragmenty mówią o znaczącej roli postu. Pierwszy znajdziemy w Ewangelii św. Marka: „Uczniowie pytali Go na osobności: „Dlaczego my nie mogliśmy go (złego ducha) wyrzucić?” Rzekł im: „Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą i postem.” (Mk 9, 28-29).

Drugi fragment przeczytamy w Ewangelii Łukaszowej: „Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu Świętym na pustyni czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł.” (Łk 4, 1-4).

Przy okazji postu, czy też jak post nazywali Ojcowie Kościoła – przy tej modlitwie ciała, jest wspominany nie przez przypadek w obu fragmentach – zły duch. Podkreśla to, że post ma szczególną moc niszczycielską wobec złego ducha.

Jezus – człowiek ustrzegł się pokus diabła nie bez związku z nieprzyjmowaniem pokarmu, tak samo Jezus – uzdrowiciel wskazuje apostołom sposób wypędzania złego ducha – właśnie przez post.

Post ma więc swoje działanie oczyszczające nie tylko ciało, ale i ducha – ze złych skłonności, skutków grzechów, a nawet zniewoleń przez złe moce.

Chleb i woda

Jak zatem pościć? Nie trzeba od razu przechodzić do postu „najcięższego kalibru” np. o chlebie i wodzie. Jeśli codziennie piję kawę i czuję, że nie dam rady odstawić kofeiny z dnia na dzień, bo nie będę nadawać się do życia, to nie odkładam poszczenia na „może kiedyś”, bo przecież post o chlebie i kawie może być Panu Bogu równie miły.. 🙂

Oczywistym jest, że wiele osób podejmuje dużo poważniejsze wyrzeczenia, a jednocześnie pracuje, zajmuje się rodziną, uśmiecha się itd. Ludzie czasem zmagają się z bólem albo niepełnosprawnością i mimo to dają radę.

Ani ssanie w żołądku, ani odzwyczajenie się od kawy nie jest żadnym wielkim wyczynem. Ale jeśli z jakiegoś powodu teraz nie czuję się na siłach, żeby się tego podjąć, to przecież nie znaczy, że zupełnie nie mogę pościć.

To, co mogę ofiarować Bogu, często wydaje mi się kiepskie, mizerne i mało ważne. Ale to wszystko, co mam. I jest dla Niego ważne i piękne – bo ja jestem dla Niego ważna. Przynoszę mu – jak pisała św. Teresa z Lisieux – „gałganki, stare szmaty”, a On zamienia je w klejnoty. „Kochaj mnie teraz! Kochaj mnie taka, jaka jesteś” – mówi Pan.

I jeszcze jedno: nie zakładaj na starcie, że modlitwy i pobożne praktyki muszą być idealne. „Wszystko albo nic”, „doskonałe albo żadne”. Bo problem polega na tym, że życie nie jest idealne, i wtedy zostanie ci już tylko opcja „nic”.

Oczywiście nie należy też stawiać na bylejakość. Czasem, w niektórych sytuacjach i dla niektórych osób post o chlebie i wodzie może być wręcz konieczny. Ale jeśli nie mogę się na niego „szarpnąć” teraz, mogę ofiarować Bogu coś mniejszego, ale mającego tę zaletę, że jest dla mnie wykonalne.

święta woda sodowa..

Z postem ścisłym trzeba jednak uważać, gdyż może też wbijać nas w pychę. Niejeden zakonnik przyznał się, że zawsze czuł się taki „święty” poszcząc, a jeśli jeszcze nie święty, to już na pewno lepszy od innych, od tych nieposzczących. To nie jest dobra droga. Dlatego lepszym wyrzeczeniem może być na początek mniejsze ograniczenie, które nie sprawi, że uderzy nam do głowy „święta woda sodowa”. Tymczasem można powoli zmierzać w kierunku ścisłego postu, na przykład raz w tygodniu, w piątki.

relikt minionych wieków..

Wspaniałe są rezultaty i błogosławieństwa postu i modlitwy.. umożliwiają przecież głębsze poznawanie Bożej rzeczywistości.

Chrystus pościł w sposób radykalny – przez 40 dni nic nie jadł. Podobnie mieszkańcy Niniwy, o których pisze księga Jonasza, oblekli się w wory pokutne, usiedli na popiele i również nic nie spożywali. Pismo Święte chce nam powiedzieć, że post nie może być dodatkiem do życia. Potwierdzili to również święci, jak św. Jan Vianney czy św. Charbel, którzy byli ludźmi praktykującymi posty w sposób radykalny.

Piękne psalmy Dawida powstawały podczas postów i modlitw tego Bożego sługi:

“Niknę jak cień pod wieczór,
Strząsają mnie jak szarańczę.
Kolana mi się chwieją od postu,
A ciało me bez tłuszczu wychudło.
Stałem się im pośmiewiskiem,
Gdy mnie widzą, kiwają głowami”
(Ps 109,23-25).

Post to walka, przez którą zdobywamy wyższe góry, penetrujemy ciemniejsze miejsca, przesadzamy większe mury i głębiej wgryzamy się w problemy.

Wielu zarzuca Kościołowi, że z upływem wieków stawał się coraz bardziej bezradny, pozbawiony mocy, mówiący, że czasy uzdrowień już minęły, że cuda już więcej się nie zdarzają, że powiew Ducha Świętego przeminął wraz z apostołami.

A Chrystus powiedział: “Nastaną jednak dni, gdy oblubieniec zostanie im zabrany, a wtedy pościć będą…” (Mt 9,15).
Ilu wierzących dzisiaj jest posłusznych temu wezwaniu?

Kościół to my..

Co z postem, gdy wokół przelewają się masy dóbr konsumpcyjnych? Co z postem w świecie, w którym Imperium Karnawału jest wyspą na oceanie nędzy?

Post nie naprawi zła świata. Ale czy my będziemy zdolni wziąć udział w jego naprawie, jeśli nie będzie nas stać na dobrowolne postawienie się na granicy niedostatku, wręcz zagrażającego życiu głodu, by wreszcie doświadczyć, że naszym prawdziwym życiem jest Duch Boga..?


Opublikowano